| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KAIRI

"My Light, My Flesh"

Endless Desperation (CD 2011) 

Zanim przejdę dalej, warto może powyższą nazwę pokrótce przedstawić. Otóż KAIRI to brytyjski projekt solowy, posługującego się tak samo brzmiącym, artystycznym pseudonimem multiinstrumentalisty, wspomagany growlingiem niejakiego Leona Protheroe. Tak się akurat składa, że nie tak dawno miałem przyjemność wysłuchać ich materiału demo z roku 2005, więc mam pewien obraz tego jak KAIRI brzmiał kilka lat wstecz. Gdyby zestawić to z obecnym stanem rzeczy, trzeba przyznać, że muzyka duetu ewoluuje, ale może po kolei. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że to, co zespół oferuje na swoim pełnym debiucie odbiega coraz bardziej od deklarowanego przez nich gdzieniegdzie w sieci funeral doom metalu. Poprzedni materiał jawił się jako zręczny kompromis między surową postacią rzeczonego stylu (co słychać było najsilniej w "Bad Tastes", a RIGOR SARDONICOUS to pierwsza nazwa jaka przychodzi tu do głowy) a ambientowo - atmosferycznym graniem, wykazującym wiele elementów wspólnych z takim chociażby LORD AGHEROS, jakiego znamienitym i naprawdę kompetentnym przedstawicielem był zamieszczony tam w dwóch wersjach utwór "Together". Na "My Light, My Flesh", natomiast, fani wspomnianej, metalowej, 'pogrzebowej' surowizny, nie licząc pierwszej i czwartej odsłony tytułu, (album podzielono po prostu na sześć, z wyjątkiem czwartego numeru, nie zatytułowanych części) nie mają czego szukać. Choć wielu może odczuć niesmak związany z takim, a nie innym podziałem ilościowym między stricte metalowym a atmosferyczno - klawiszowym graniem, przyznać wypada, że grupa popełniła materiał niezwykły. No któż będzie w stanie oprzeć się emocjom jakie towarzyszą człowiekowi w momencie, gdy kurtyna idzie w górę po raz piąty? Te gitarki wplecione w ambientową materię, ten delikatny, ustępujący później miejsca growlingowym melodeklamacjom głos, tworzą całkiem zapamiętywalny klimat. No i ta końcówka, jawiąca się jako swoisty misz masz elementów muzyki SIGUR ROS i PINK FLOYD (delikatne sola Kairi'ego jawnie nawiązują do stylu gry Gilmoura). Szalenie ciekawie wypadają flirty z kobiecymi wokalami i elementami noise'u w utworze ostatnim, czy zestawienie czystego growlingu z klawiszami pod numerem trzecim. A numer dwa to taki trochę odpowiednik wspomnianego "Together" z dema, jakie poprzedziło opisywane wydawnictwo, na którym spotkamy tradycyjnie brzmiące klawisze i całkiem udane, delikatniejsze akcenty gitary solowej ułożone w temat, jaki, w nieco innym wydaniu, puści do nas oczko również dwa utwory później. Nie da się uniknąć w tym miejscu zestawień z najpopularniejszymi, radiowymi szlagierami grupy ENIGMA. Bez obaw jednak o wywołaną wirusem kiczu infekcję, gdyż mowa tu o pewnych delikatnych akcentach, które zaledwie podkreślają pewne rzeczy, nie pozostawiając cienia wątpliwości co do tego, czyja ręka gra tu pierwsze skrzypce. Na pochwałę zasługuje brzmienie gitar, przez które przemawia piwniczna surowizna i którego nijak nie sposób postawić w jednym rzędzie z tym generowanym przez pierwszą lepszą, grającą w kanciapie 'dla picu' kapelkę. Całkiem przyzwoicie słucha się chóralnych zaśpiewów, nierzadko z zauważalnym wokalem kobiecym, a podczas trwania właściwie każdej kompozycji na krążku ciężko nie dać się ponieść jego nastrojowi, co samo w sobie świadczy o tym, że jakiś poziom te utwory muszą trzymać. Jest to album, na którym odważne eksperymentowanie bierze, bezpardonowo, górę nad dbałością o przynależność do jakiejś ściśle określonej stylistyki. Brak tu, obecnych na "Demo 2005", bezpośrednich odniesień do klasyki brytyjskiego doomu, ze szczególnym wskazaniem na ekipę Stainthorpe'a w utworze "Cruelty of Love". Mimo, iż pewnych wpływów nie da się uniknąć, muzyka KAIRI przybrała zauważalnie indywidualną postać i niewątpliwie dojrzała. "My Light My Flesh" to taki brytyjski doom zawieszony w gęstej, elektro - ambientowej substancji, doprawiony do smaku melancholijnymi akcentami, kobiecym głosem i kilkoma innymi, atrakcyjnymi fajerwerkami. Słychać niezaprzeczalny potencjał i obietnicę przyszłego ciągłego rozwoju w przyszłości. Trzymamy za słowo.

ocena:  8 / 10

www.endless-desperation.ru/eng/index.php


www.myspace.com/kairimusic


autor: Kępol



<<<---powrót