| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NIGHT OF SUICIDE

"Desire"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2011) 

"Desire" jest trzecim albumem NIGHT OF SUICIDE łączącym pomysły holendersko-fińskiego teamu Bena de Graffa i Markusa Heinonen'a. Okładka albumu, bardzo surowa i prosta, jednoznacznie sugeruje jakiej muzyki możemy się spodziewać w środku. Wydawnictwo prezentuje 4 utwory, z których każdy oscyluje w granicach czasowych 10-12 minut. Album utrzymany w konwencji ciężko depresyjnej i totalnie przygnębiającej. Kiedy się słucha tej płyty ma się wrażenie zderzenia z monolitycznym murem cmentarnym, spoiwem którego jest wszechogarniająca melancholia. I jest to o tyle ciekawe, że oprócz surowego funeral doom klimatu jest też miejsce dla epickich melodii. Otwierający "My Thoughts" jest w pewien specyficzny sposób lekko transowy, drążący jednostajnymi riffami. Interesujący jest vocal Bena... Sięga tak niskich rejestrów, że ma się wrażenie, iż ambitus jego głosu, jeśli chodzi o "doły" - nie zna końca. Brzmi groźnie, niczym pomruk Bestii, która z dna cmentarnej pieczary daje światu znać o swej mrocznej obecności pełnej rozpaczy. Ten numer zdecydowanie lubię za ciekawy kolaż funeral doom z epicko brzmiącymi strunami. Drugi utwór powinnam ominąć ze względu na czysty vocal pod koniec numeru - by nie popsuć tej recenzji. Ale by oddać sprawiedliwość, w "The Answer" od 5'58 podoba mi się wyciszenie i przejście w partie gitary i od 8'08 motyw wygenerowany przez syntezator. Tytułowy "Desire" ciągnie "dołem" aż boli. Niski i gardłowy vocal Bena de Graffa schodzący w najniższe rejestry trochę upiornie zakłóca nawet najbardziej wymyślne riffy Heinonen'a i chwilami wchodzi w lekki dysonans. Mam wrażenie jakby momentami vocal nagrany był tylko połowicznie, jakby w pół surowym stanie. Zamykający "Final Decision" ma lekki początek, potem następuje progresja tempa, ale cały czas w obrębie średnio-wolnych wartości. Lekko łamie rytm kiedy schodzi w partie gitar. Całkiem znośny kawałek. A jeśli chodzi o płytę jako całość? Przeszkadza mi, kiedy vocal przejmuje partie czystego śpiewu, bo wtedy słyszę jego brak dopracowania. Całość ciekawie wypełniają sekwencje przejęte przez klawisze, które stanowią jakby opokę dla poszczególnych utworów. Zimne, fińskie granie z konkretnym emocjonalnym ładunkiem. Panowie z NIGHT OF SUICIDE rewolucji nie wywołali, ale będę wracać do tej płyty. Polecam każdemu, kto lubi chociaż na chwilę wejść w strefę cienia.

ocena:  7 / 10

www.myspace.com/nightofsuicide


solitude-prod.com


autor: LUNA



<<<---powrót