| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ULCERATE

"The Destroyers of All"

Willowtip Records & Hammerheart Records (CD 2011) 

ULCERATE, niczym IMMOLATION nie obawia się łamania pewnych ograniczeń, które wynikają już z samej definicji death metalu, ale jak sami się przekonaliście o tym nie raz - DM już od dawna nie jest gatunkiem sięgającym tylko odtąd-dotąd. "The Destroyers of All" to moje pierwsze spotkanie z (sic!) nowozelandzkim zespołem, lecz pewnie nie ostatnie. Oto bowiem znalazłem pośród setek mało oryginalnych płyt tę, która unika jednoznacznego zaszufladkowania. Można ją oczywiście określić mianem "ekstremalnej", "pokręconej", "szalonej" czy "chorobliwej", bo w istocie tak jest. Już pierwsze minuty "Burning Skies" to podróż w obłęd, dotykanie czegoś złego, nieugiętego, niemacalnego, możliwość zobaczenia czegoś oczami szaleńca. Z pozoru tylko mamy tu do czynienia z czymś inspirowanym IMMOLATION (swoiste przyśpieszenia, gęstość riffów, wokal), gdyż po chwili ULCERATE robi unik i skręca - a to w stronę awangardowego black metalu (BLUT AUS NORD), a to BM znanego na przykład z albumów DEATHSPELL OMEGA, a to łamańców w stylu MESHUGGAH, a to (uwaga!) brudnego sludge metalu czy nawet klimatów znanych z płyt NEUROSIS, ISIS lub CULT OF LUNA. Ta mikstura kosi równo, wyrywa z butów, otwiera szeroko japę słuchającemu, a oczy robią się jak te nasze nieszczęsne 5 złotych. Nie ma oczywistego podziału na zwrotki i refreny, dźwięki leją się jak wulkaniczna lawa, chorobliwy klimat wciąga i doprowadza do swoistego transu. ULCERATE umie wprowadzić słuchacza w stan bliski katatonicznemu, co nie udaje się wielu innym, często posługującym się pseudo-odjechanymi środkami twórcom. Jeśli w death metalu istnieje miejsce na psychodelię, to właśnie Nowozelandczycy są jedną z tych kapel, które umiejętnie wcielają słowo w życie. Bo ich wersja "śmiertelnego" metalu to nie tylko rozszalałe blasty, niedźwiedzie growle i wypluwane przez gitary riffy, ale także prawie post-metalowa przestrzeń (jak np. w "Beneath") i element zaskoczenia, który - raz jeszcze to powtórzę - wynika z umiejętnego dodawania innych dźwięków do death metalowej materii i kreowania opętańczego, nieziemskiego wręcz klimatu. I tak jak niegdyś inaczej od europejskiego brzmiał australijski black czy black/thrash metal, tak ULCERATE mogą zrodzić nową falę inaczej pojmowanego przez mieszkańców Antypodów death metal. Chyba że są fenomenem jedynym w swoim rodzaju...

ocena:  9 / 10

www.ulcerate-official.com


www.myspace.com/ulcerate


www.hammerheart.com


autor: Diovis



<<<---powrót