| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ZOMBI

"Escape Velocity"

Relapse Records (CD 2011) 

Coś mi podpowiada, że statystyczny klient Relapse niekoniecznie będzie miał po drodze z odbiorem tej płyty, która z jakimkolwiek metalem wspólnego ma tyle co i nic i która wiele par uszu porazi błyskawicznymi skojarzeniami z tak zwaną muzyką taneczną. Jak uczy jednak znana telewizyjna reklama - taki statystyczny człowieczek nie istnieje i zanim stwierdzimy, że to najzwyklejszy tani szajs, jaki z estymą zwolenników ambitniejszej muzyki na pewno się nie spotka, wstrzymajmy się na chwilkę i przesłuchajmy płytę do końca. Już na etapie nadającego rozpędu całej reszcie, utworu tytułowego, słyszymy, że kwestii tego krążka nie rozstrzygniemy w powyższy sposób. Beat autorstwa pana Paterry postukuje sobie, co prawda, swawolnie, ale nie sądzę, by podobny podkład rytmiczny przeszkadzał miłośnikom takiego choćby PAIN, czy EMIGRATE, a fakt, że w przeciwieństwie do muzyków dwóch wspomnianych szyldów, ktoś nie korzysta z gitarowych brzmień, nie powinien go przecież na wieczną niełaskę od razu skazywać. W przypadku ZOMBI nie stanie się tak choćby ze względu na przestrzenne brzmienie klawiszy Steve'a Moora (którego skromna osoba zamyka skład projektu), jakiemu zdecydowanie bliżej do takiego VANGELIS, czy muzyki Jean Michele Jarre'a niż do parkietowych łupanin od siedmiu boleści. A to zaledwie preludium, bo już w następnym - "Slow Oscillations", dobitnie zrozumiemy, że inspiracje rzeczonego duetu znacznie wykraczają poza ramy muzyki elektronicznej. Już sama okładka wiele powie Wam w tej kwestii, gdyż kojarzy się ona w sposób natychmiastowy ze słynnym, kontrowersyjnym frontem "The Pros And Cons of Hitch-Hiking" Rogera Watersa, którego nazwisko odsyła z kolei do jednej nazwy. PINK FLOYD pierwszej połowy lat siedemdziesiątych przebija się przez te dźwięki wręcz nieustępliwie, spychając na dalszy plan inne skojarzenia, jak choćby te z TANGERINE DREAM. Ten pętlący się loop to jawne nawiązanie do "On the Run" z wiekopomnej "Dark Side of the Moon", a brzmienie klawiszy to namacalna wręcz szkoła świętej już, niestety, pamięci Richarda Wrighta i tytułu "Wish You Were Here" również nie mogłoby tutaj zabraknąć. Zwraca uwagę daleka od plastikowości perkusja, zwracają uwagę melodie (w "Shrunken Heads" spotykamy całkiem ponury temacik) i koniec końców słychać, że ktoś tę muzyką gra, że wkład jej twórców nie skończył się na przepuszczeniu przez szereg filtrów pierwszych lepszych komputerowych wybroczyn. Jakby na potwierdzenie powyższego, w info na stronie wydawcy wyczytałem, że duet lubuje się we wszelkich analogowych syntezatorach i wzorem choćby Andrew Fletchera, nie idzie na łatwiznę w kreowaniu brzmień elektro. Troszeczkę za mało się tu dzieje. Utwory miejscami sprawiają wrażenie podkładów pod bardziej rozbudowane kompozycje i skłamałbym, gdybym powiedział, że "Escape Velocity" rozłożyło mnie na łopatki, ale podliczając wszelkie argumenty i kontrargumenty - na pewno nie jest źle.

ocena:  6 / 10

www.myspace.com/zombi


shop.relapse.com/artist/artist.aspx?ArtistID=10132


autor: Kępol



<<<---powrót