| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

40 WATT SUN

The Inside Room

Cyclone Empire (CD 2011) 

Podobno wiele osób na całym świecie zachwyca się tym albumem. Nawet doświadczyłem tego na własnej skórze jako szef DarkZone Productions, bo pewne zainteresowanie tym materiałem w naszym kraju było. Moje zdanie jest jednak takie, że z jednej strony należy podziwiać, iż w pozornie skostniałej materii klasyczno-doom metalowej 40 WATT SUN znalazło swoją niszę, choć przy tym złożyli hołd paru kapelom niekoniecznie z tego kręgu, a z drugiej mam wrażenie, że muzyka na tym krążku to jeden utwór w pięciu bardzo podobnych odsłonach. Bo wszystkie są oparte na niezbyt skomplikowanych motywach gitary, czasem budujących nieco archaiczne, hard rockowe struktury, podobnym, powolnym, ale bynajmniej nie funeral doom'owym rytmie i kreującym główną linię melodyczną wokaliście. Ten ostatni (nota bene to Patrick Walker z brytyjskiego, popularnego w doom'owych kręgach WARNING!) ma głos może nie jak dzwon, ale cholernie śpiewny, choć z czasem może trochę nużyć. W tym momencie można przywołać i Keitha Caputo z LIFE OF AGONY, i trochę wszystkich kolejnych następców lub poprzedników (zależy jak na to patrzeć od strony chronologii) Messiaha Marcolina w CANDLEMASS, wyłączywszy z tych "poszukiwań źródła" samego Mistrza. Chwilami mam nawet takie wrażenie, że wokal Walkera gryzie się nieco z dość surową w swoim charakterze muzie. Ale to już kwestia gustu i może też pewnego rodzaju (a niezbyt dobre) przyzwyczajenie do pewnych szablonów. Tyle o wokalu i ogólnie o dźwiękach, bo największym utrapieniem dla mnie jako słuchacza jest fakt, że poszczególne utwory są długie, najczęściej oscylujące wokół 10 minut, a to przy oszczędnych pomysłach z jakich złożone są kawałki z tej płyty nie było trafionym posunięciem muzyków 40 WATT SUN. Kawałki ciągną się jak te przysłowiowe flaki z olejem, monotonnie, lekko sennie, bez zmian w tempie i z minimalną wręcz ilością smaczków. To naprawdę sporo za mało wrzucić krótkie akustyczne motywy pod koniec "Restless" czy "Open My Eyes" oraz wtapiające się w tło gitarowe solo w "Open My Eyes", choć ktoś inny zapewne powie, że liczy się sama idea takiego, a nie innego grania. Owszem, doceniam to jak najbardziej, ale na pewno nie postawię tego wydawnictwa na półce wśród tych najważniejszych pozycji z doom metalem.

ocena:  5 / 10

40wattsun.com


www.cyclone-empire.com


autor: Diovis



<<<---powrót