| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EPITOME

e-ROT.icon

Defense (CD 2011) 

Pewnie mało kto się spodziewał, że EPITOME kiedykolwiek powróci i coś nagra. Z takich lub innych przyczyn (najczęściej bardzo przyziemnych i życiowych) w którymś tam momencie kapela zawiesiła działalność, tym bardziej więc ciekawiło mi co po tych wszystkich latach są w stanie nagrać rzeszowscy grindowcy. Jak może kilkoro z Was zapewne pamięta, EPITOME wychodziło od samego początku poza szablon bezpośredniego, ultra-brutalnego i ultra-szybkiego grind-core'a, ozdabiając swoje ekstremalne kawałki elementami wywodzącymi się w prostej linii od twórczości industrial metalowego GODFLESH, a w najbardziej nieoczekiwanym momencie pojawiały się na przykład sample trąbki czy innego, nie tak znowu typowego dla tego typu muzyki instrumentu. Nie inaczej jest na "e-ROT.icon" (swoją drogą doskonała gra słów!), które zaczyna się jednak zdecydowanie grind'owo, nawiązując nie inaczej jak do kilku pierwszych płyt NAPALM DEATH, jednak chłopacy robią to po swojemu. Hałaśliwie, ale przy tym łamiąc rytm i wrzucając trochę pomysłów przypominających to, co robi aktualnie ANTIGAMA. Jak to w grindzie bywa, japy drze więcej niż jedna osoba, a odpowiedzialni za wrzaski, growle i inne 'odgłosy paszczą' są Kiszka, Ulcer i Vaginathor. Od szóstego numeru zaczyna się powolne, ale skutecznie wprowadzanie elementów bardziej eksperymentalnych. "Retro Catch 22" został ozdobiony samplem kobiecego głosu w języku hiszpańskim (EPITOME jest bardzo popularne między innymi w Meksyku, czego dowodzi strona www.myspace.com/epitomesiteinspanish), nisko nastrojona gitara może się kojarzyć z MESHUGGAH, pojawia się też pierwszy sampel trąbki. Jedenasty na płycie "Introvertical (concrete noise & bass v.) to instrumentalna wariacja (ponownie z trąbką w jednej z głównych ról) na temat umieszczonego kilka minut wcześniej utworu o tym samym tytule, a najbardziej pojechany na krążku jest zamykający całość jazzująco-noise'owy "Mechanical Act of Procreation". Warto też zwrócić na prostą, bardzo symboliczną, ale przy tym niezwykle wymowną okładkę płyty. Życzyłbym sobie, żeby ten niespełna półgodzinny album był sygnałem, że od teraz EPITOME będzie już bardziej aktywne i nie pozwoli o sobie zapomnieć. Bo nigdy nie jest za dużo odważnych zespołów na scenie ekstremalnego grania.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/epitomeofficialsite


www.defensemerch.com


autor: Diovis



<<<---powrót