| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KEKAL

8

Whirlwind Records (CD 2011) 

Ósmy album studyjny w dorobku indonezyjskich wizjonerów został zatytułowany w raczej mało zaskakujący sposób. Na tym jednak zaczynają się i kończą banały z nim związane. Whirlwind Records reklamują KEKAL jako zespół o legendarnym statusie w podziemiu, pierwszą metalową kapelę z ich rodzimych terenów, która w roku 2004 wybrała się w europejską trasę koncertową oraz, cokolwiek by to miało znaczyć - jedyny zespół na świecie, jaki nie posiada oficjalnych członków. Wygląda na to, że określenie 'zespół - widmo' nabierze od dziś zupełnie nowego znaczenia [śmiech]. No ale cóż, trzeba jakoś przecież do tego biednego słuchacza w dzisiejszych czasach dotrzeć, a gdy zza sterty badziewia, jakim został zarzucony dostrzeże on już najnowszy krążek KEKAL i postanowi go obadać, 50% sukcesu za nami. Pierwszy utwór, jaki widnieje na nim jako "Track One" zaczyna się w taki sposób, że żaden maniak awangardy nie wyłączy "Ósemki" choćby nie wiem co! Po intensywnym, zmechanizowanym nabijaniu stojącym dokładnie na granicy extremalnego metalu i klimatów elektro-noise'owych dociera do nas odgłos, jaki wkurza nas zazwyczaj wtedy, gdy odbierający sygnał telefon leży zbyt blisko głośników. Szybkie oględziny powierzchni biurka i macanka po kieszeniach wykluczają wiadomą opcję i po chwili staje się zupełnie jasne co jest grane. Zakłócenia przyjmują bowiem postać regularnego sygnału rzeźbiącego w powietrzu melodyczny temat. Na rzeczonym tle instaluje się wokal przywodzący na myśl barwę samego Quorthona z wiking metalowego okresu, utrzymany w podobnej manierze i podobnie zawodzący, co uwypukla się znacznie w marszowym "Private School of Thought", który pokazuje jak BATHORY mógłby brzmieć za pięćdziesiąt lat w swej futurystycznej, industrialnej wersji. Choć z całą tą elektroniką to też do końca nie jest tak, gdyż zespół wykorzystuje całą masę partii wygenerowanych przez analogowe syntezatory czy zarejestrowanych w plenerze sampli, co sprawia, że pomylić ich z takim choćby PAIN, czy SAMAEL po prostu nie ma opcji. Wszelkie gitarowe solówki, riffy, wokal, wszystko jest w tak niesamowity sposób ujednolicone z pozarockowymi elementami, że nie pozostaje człowiekowi naprawdę nic innego, jak tylko porzucić chłodną analizę kompozycji, rozsiąść się wygodnie w przysłowiowym fotelu i chłonąć, chłonąć, płynąć z dźwiękową falą. Cóż innego można zrobić słysząc, dla przykładu, końcówkę "Let Us Blend"? Osobną kwestię stanowi stricte metalowa strona albumu, której w postaci tradycyjnej, nie uświadczycie na "8" i której siła tkwi w szorstkości pewnych aranżacji, świetnie znanej każdemu, kto zmiażdżył się kiedykolwiek, drugą połową "Kijanki" zamykającej solowy krążek naszego Romka Kostrzewskiego. A dziesiąty, niemal popowy, cudownie falujący "Open World" z solówką, jaka równie dobrze mogłaby spełznąć z gryfu Chrisa Rea, bądź Erica Claptona? Cóż, uspokaja nas tylko pozornie, ale nie mam zamiaru zdradzać Wam zbyt wiele, bo album zaskakuje takim ogromem absolutnie kapitalnych rozwiązań, że doprawdy - słuchać można bez końca i bez końca można by o nich pisać. Jedynym sensownym odnośnikiem, jaki chodzi mi po głowie w kwestii tej - no dobra - industrialnej płaszczyzny najnowszego KEKAL jest ULVER. Garm i jego spółka to również ludzie, którzy zatarli granicę między cyfrowym i niecyfrowym graniem, zresztą... żeby tylko tę jedną. Zewsząd przychodzić nam będą do głowy takie tytuły jak "Themes From William's Blake The Marriage of Heaven and Hell", czy "Perdition City" i Norwegowie są w tej kategorii, jak dla mnie, wciąż niezatapialni, choć KEKAL nie jest zespołem ani dużo młodszym, ani z dala od pięt autorów "Blood Inside", bezpiecznie dreptającym. Jest po prostu inny...

ocena:  9/ 10

www.whirlwind-records.com/en/home


www.myspace.com/kekal


www.kekal.org/home.php


autor: Kępol



<<<---powrót