| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LUNATIC SOUL

Lunatic Soul II

Mystic Production & Kscope (CD 2010) 

Dla mnie LUNATIC SOUL do RIVERSIDE ma się w sporej mierze tak, jak przykładowo - solowy szyld Karla Sandersa do NILE. Z pewnością znaleźliby się słuchacze, którym strawienie nasyconych rockowym dźwiękiem płyt RIVERSIDE przychodzi z trudem, bo muzyki takowej na co dzień po prostu nie słuchają, a że LUNATIC SOUL z brzmieniem gitary elektrycznej wspólnego ma tyle co i nic, to i łatwiej będzie im płyty tego szyldu łyknąć. Na pewno zainteresowanie powinni w przypadku tego projektu wykazać fani muzyki folkowej i łagodniejszej, ambitniejszej elektroniki, albowiem to głównie na tych dwóch komponentach przepis na oba albumy solowego azylu Mariusza Dudy się opiera. Dla mnie LUNATIC SOUL to, nie licząc kilku kompozycji, na których z ogromną przyjemnością swe ucho zawieszam, dodatek do tego co dzieje się w RIVERSIDE i szczerze wątpię by jakakolwiek siła we wszechświecie przekonała mnie do tego, że twórczy skok w bok wokalisty i zarazem basisty znanego polskiego zespołu prog rockowego może być tworem o znaczeniu doń porównywalnym. Bezsprzecznym faktem jest natomiast to, że w kategorii rozpoznawalnych (szczególnie ostatnio) side projectów, LUNATIC SOUL stanowi prawdziwą fortecę broniącą zwykłej, lecz jakże ważnej, nie skażonej tańszymi rozwiązaniami muzycznej jakości. Namacalny dowód? Ależ proszę - otwierający drugą odsłonę jego twórczości - "The In-Between Kingdom" z przepięknie rozwijającym się tematem to świetne potwierdzenie poziomu tej muzyki. Mariusz natrudził się tu pewnie co niemiara, częstując nas nie tylko partiami bębnów, ale i klawiszy, czy wydobywanymi z gardła swego odgłosami, w czym można zwęszyć pewną odpowiedź na modne obecnie praktyki bywalców takich programów, jak choćby "Mam Talent", aczkolwiek wadzić to raczej nikomu nie będzie. Później do studia Serakos wchodzą muzycy znani z udziału w nagrywaniu poprzedniej płyty, czyli grający na serii zagadkowych (znając życie ludowych) instrumentów - Maciej Szelenbaum i skupiony na okładaniu szerokiej gamy sprzętu perkusyjnego, znany z gry w INDUKTI Wawrzyniec Dramowicz i według mnie, stwierdzenie, iż mieli oni (nie licząc lidera rzecz jasna) największy wpływ na brzmienie projektu, nie będzie przesadą, choć ja osobiście, wymieniłbym tu jeszcze Roberta i Magdę Srzednickich, którzy dopełnili czynności producenckich. Całkiem podobny skład pracował przy nagraniu poprzednika i nie trzeba się jakoś specjalnie zagłębiać w niuanse personalne tego przedsięwzięcia, by przewidzieć, że "Lunatic Soul II" to w dużej mierze powtórka z rozrywki, gdyż takie sygnały dostajemy już na etapie okładki. Obecny front to jednak negatyw poprzedniego, co również sporo mówi o korelacjach między oboma albumami. Wyraźnie odczułem, że druga część jest zdecydowanie bardziej stonowana, oszczędniejsza w środkach, spokojniejsza niż 'jedynka'. Nawet regionalizmy uwypuklają się na tym albumie w sposób łagodniejszy, o czym mówi już drugi - "Otherwhere", gdzie dostajemy delikatny dialog gitary akustycznej z brzmiącym westernowo quzhengiem, a czas na charakterystyczne orientalizmy przychodzi dopiero podczas odtwarzania kolejnego - "Suspended In Whiteness". Jeśli pamiętacie 'czarną' płytkę LUNATIC SOUL, to wiecie doskonale, że wystartowała ona w sposób zupełnie inny niż ta. Deklaracja Mariusza, jakoby muzyka LUNATIC SOUL nie miała punktów wspólnych z rockiem progresywnym, którą muzyk złożył podczas premiery jedynki, również jakaś taka zdezaktualizowana. Jest to szczególnie odczuwalne podczas słuchania "Transition" (końcówka), czy święcącego tryumfy w notowaniach "Wanderings", do których na drodze mniej lub bardziej świadomej przelało się całkiem sporo ze stylu współczesnego oblicza MARILLION (warto wspomnieć, że okres z Fishem stanowi z kolei jedno z potwierdzonych źródeł inspiracji RIVERSIDE). Podobieństwa nie są jednak aż tak silne, jak w przypadku "Gravestone Hill", który brzmi jak utwór OPETH z takiego "Damnation", ale warto zaznaczyć, że pewne wpływy wykorzystano na tej płycie w sposób naprawdę mistrzowski, nie narzucający się aż tak i perfekcyjnie zaadoptowany do stylu projektu. Jedna z tych płyt, przy których można złapać głęboki oddech zawsze wtedy, gdy poczujemy się osaczeni nowościami z kategorii muzyki 'okołoprogresywnej', która dodatkowo świetnie sprawdza się w późnych godzinach wieczornych. A właśnie! Zapomniałbym o kilku słowach pochwalnych pod adresem osób odpowiedzialnych za stronę internetową LUNATIC SOUL. Ze świecą szukać podobnie praktycznych 'pomocy naukowych' w sieci!

ocena:  8,5/ 10

lunaticsoul.com/pl/


www.myspace.com/lunaticsoulband


www.facebook.com/pages/Lunatic-Soul/106328992739132 www.mystic.pl/plyty_cd,lunatic_soul-ii_digipak_premiera_25102010,10293.htm


www.kscopemusic.com/lunaticsoul/lunaticsoul2/


autor: Kępol



<<<---powrót