| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SETGE

Cecs de Rabia... Cecs de Dolor

Xtreem Music & DarkZone Productions (CD 2011) 

SETGE to hiszpańska formacja, do której powstania doszło w roku 2006 i która pięć lat później wydała na świat swój pierwszy album studyjny, o co zatroszczyła się rodzima Xtreem Music. Mając w pamięci rany odniesione w kontakcie z totalnie anihilującym "Som" VIDRES A LA SANG, pod którą to nazwą ci panowie miotali mną niegdyś na lewo i prawo, do zrecenzowania "Cecs de Rabia... Cecs de Dolor" przystąpiłem z niemałym wachlarzem oczekiwań. Słowo się rzekło i rzeczywiście - muzyka zamknięta w ramach opisywanego dysku ma bardzo wiele wspólnego z twórczością macierzystego szyldu. Słychać ciężkie, smoliste, wlokące swój ołów tuż przy samej ziemi, brzmienie, które służy - Luisowi Castillo (bas), Josemu L. (perkusja), Alexandrowi Nunezowi (gitary), Victorowi Casado (gitary) i wreszcie modelującemu demoniczny wokal Aamonowi - do wyrabiania trzymających się zazwyczaj klarownych linii melodycznych form black/death metalowych. Nie brakuje tej płycie urozmaiconych rozwiązań, raz dających słuchaczowi odrobinę wytchnienia (spokojniejszy, akustyczny fragment z melodeklamacjami w "Neus Eternes"), innym razem zaś dostarczających mu niemałych wrażeń z tytułu nagłych 'zwrotów akcji' (zaczynający się definitywnie morbidowo "Panic" skręca po jakimś czasie w rejony black metalu z pod znaku ROTTING CHRIST, czy ALGAION), bądź całkiem złożonych refrenów, w których wyczucie w żonglowaniu rytmiką potrafi imponować ("Els Martirs del Setge"). Mimo brutalnego charakteru tej muzyki, nastawionej jakże często na totalnie toporną siekaninę, dostaniemy pokaźną dawkę nieźle skomponowanych, melodyjnych fragmentów (epicki, blackowy początek utworu tytułowego, bądź atmosferyczny punkt kulminacyjny "Els Martirs del Setge"). Materiał odegrano dosyć sprawnie, a całość krążka przemyślano w taki sposób, by niejednokrotnie ten czy inny zabieg aranżacyjny dostarczył słuchaczom muzyki ekstremalnej całkiem miłych wrażeń, co świetnie zobrazować potrafi fakt, że całość rusza tłustym "Crucificat", o klimacie zbliżonym do tego z płyt AKERCOCKE, który w niewielkim jedynie stopniu zdradza co nas czeka dalej. Basista wysuwa czasem dół na pierwszy plan ("Questio de Temps") i nawet solówki brzmią nie tylko profesjonalnie, ale i całkiem charakternie. A jednak, mimo wszystkich pozytywów związanych z tą płytą, nie jestem w stanie zaryzykować stwierdzenia, bym miał ochotę aplikować sobie ją bez końca. Ciężko przyczepić się do czegokolwiek, bo teoretycznie dzieje się na debiutanckim plastiku SETGE bardzo dużo i jakby na przekór temu wszystkiemu, słuchając "Cecs de Rabia... Cecs de Dolor" nie dostąpiłem zaszczytu wprowadzenia swego umysłu w stan minimalnej choćby muzycznej euforii, co ma się naprawdę nijak do chwil spędzonych z VIDRES A LA SANG. Może następnym razem dźwięk popłynie szerszym strumieniem? Może następnym razem spotkam się z nimi pod starym, acz szlachetnym, reaktywowanym sztandarem?

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/setge


www.xtreemmusic.com


autor: Kępol



<<<---powrót