| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE PROJECT HATE MCMXCIX

Bleeding the New Apocalypse (Cum Victriciis In Manibus Armis)

Season Of Mist Records (CD 2011) 

Materiałowi, jakiemu przypisano widniejący powyżej tytuł bardzo niewiele zabrakło do tak zwanego ideału. Tak naprawdę niemal do ostatniej chwili nie byłem się w stanie zdecydować w jaki sposób ocenić najnowszy album tego szwedzkiego zespołu. Pamiętam jeszcze 'jak dziś' recenzję wydanej równą dekadę temu płyty "When We Are Done, Your Flesh Will Be Ours" z ich repertuaru, jaka opublikowana została w jednym z branżowych periodyków. Nie można było wówczas się nadziwić, że death metalowy zespół, który na każdym jednym kroku odnosi się do klasyki gatunku w wydaniu swych rodaków, wstrzykuje w ten kanał cały szereg, nie koniecznie mile widzianych przez statystycznego fana śmierć metalu intruzji, takich jak klawisze, elektronika, czy bulwersujący w owym kontekście wówczas chyba wszystkich - kobiecy wokal. Co do brzmieniowo-gatunkowej przynależności stricte metalowej płaszczyzny muzyki THE PROJECT HATE MCMXCIX, większego zaskoczenia chyba nie ma. Ryczący tu do mikrofonu Jorgen Sandstrom to gość, który skakał z jednego instrumentu na drugi, w murach takich instytucji jak ENTOMBED, czy GRAVE, a reszta składu może przykładowo pochwalić się praktyką w GOD AMONG INSECTS (gdzie grał zarówno gitarzysta Philipson, jak i perkmen Tobias Gustafsson), czy VOMITORY (Gustafsson). Jakby wbrew temu, że przez każdy jeden wytłoczony na "Bleeding the New Apocalypse" utwór przeziera na wylot pomysłowość w kwestii lepienia gitarowych riffów, czy perkusyjnych zagrywek, ciężko byłoby mi na podstawie tej muzyki powiedzieć, że wykonujący ją zespół pochodzi na przykład ze Stanów, co może przysporzyć grupie wielu sympatyków, bo wbrew temu, co sądzić by chcieli oponenci nazwy, drzemią tu takie pokłady masywnego, smakowitego, skręcającego w doomowe zagrywki szwedzkiego death metalu (wystarczy wstęp do "Summoning Majestic War", w którym nieco później ozwie się typowo Ishahn'owy wokalny fragment), że niejednemu miłośnikowi EDGE OF SANITY przysłowiowy tłuszcz po brodzie skapnie. W tej kwestii sprawa jest nad wyraz klarowna, czego absolutnie nie można powiedzieć o eksperymentalnej stronie dzieł THE PROJECT HATE MCMXCIX. Oczywiście, choć połączenie death metalu z kobiecym (w tradycyjnym wydaniu) głosem czy elektroniką, nie należy do grona szczególnie popularnych w gatunku rozwiązań, dziś zaskakuje to w zdecydowanie mniejszym stopniu niż kiedyś, czego dowodem choćby doskonały i jakże ciepło przyjęty "Slakthus Gamleby" krajanów z DEMIURG. Nie ulega jednak wątpliwości, że tego typu zabiegi rewolucyjne dla gatunku są i tutaj dochodzimy do sedna całego dylematu, gdyż wszystko to, co słyszymy na "Bleeding the New Apocalypse" zostało już na albumach z przeszłości, w tej czy innej postaci, przez zespół powiedziane. Ciężko orzec, czy od ansamblu, który kilka lat temu wywracał do góry nogami całą konwencję, wymagać można dzisiaj podobnych zabiegów, czy może uznać produkt niegdysiejszej przewrotności za ramy indywidualnego stylu, w którym grupa się realizuje. Dla tych, którzy słyszą zespół po raz pierwszy, "Bleeding..." będzie na pewno mega odkryciem, lecz dla fanów pamiętających premierę pierwszej, drugiej płyty? Nie ma opcji. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że THE PROJECT HATE MCMXCIX jeszcze nigdy nie był tak przekonujący. Wtopienie rozszalałej, czy ambientowej wręcz gdzieniegdzie elektroniki w ewidentnie death metalowe granie, spojenie tych wszystkich 'piknięć' z ciężkimi riffami, przechodzenie od elektro beatu do 'żywych' perkusyjnych uderzeń (genialny fragment "They Shall All Be Witnesses"), osiągnęło na tej płycie poziom tak profesjonalny, że odsłuchem wydawnictwa, mimo niebagatelnych jego gabarytów czasowych, trudno się nacieszyć. Klawisze? Mniam! Philipson zawsze budował za pomocą swego parapetu nieprzeciętny klimat, ale teraz mamy do czynienia z prawdziwym majestatem. Odpalcie zamykający album "Bring Forth Purgatory". Większość tego co się słyszy na tych metalowych płytach, na których mamy do czynienia z podręcznikowym przykładem przerostu formy nad treścią, brzmi przy tym jak zmagania małego dziecka z syntezatorem Casio otrzymanym w ramach komunijnego prezentu. To samo kobiecy wokal Ruby Roque. Ileż ta laska ma w sobie wyczucia, ileż polotu, ileż ten śpiew ma w sobie mocy... Utwory takie jak "They Shall All Be Witnesses", czy "A Revelation of Desecrated Heavens" (piękny refren!) powinny wchodzić w skład materiału instruktażowego dla młodych adeptek - wrzućmy do jednej szufladki - gothic metalowej sztuki. Do tego dochodzi silnie zaznaczony bas, nadający chwilami tej płycie metalcore'owego posmaku, co absolutnie nie gryzie się z wypracowanym prze zespół stylem. Niekiedy można odnieść wrażenie, że krążek jest za długi i (co również zdaje się być cechą rozpoznawczą THE PROJECT HATE MCMXCIX) zbyt jednolity w kwestii tempa utworów, oscylującego w okolicach średnich swych wartości i którego zmiany nie uwypuklają się zbyt często na przesuwającej się ze wspomnianą prędkością, 'taśmie' materiału. Do "Bleeding..." przyczepić się więc można, ale faktu, że ten album zdradza bardzo poważne cechy solidnego, wielogatunkowego majstersztyku to nie zmienia. Pikanterii dodaje całkiem niezła śmietanka zaproszonych do studia gości, ale tu zdradzał zbyt wiele nie będę, albowiem nie jest to czynnik stanowiący o poziomie płyty.

ocena:  8,5/ 10

www.theprojecthate.net/


www.season-of-mist.com/bands/project-hate-mcmxcix-the


www.myspace.com/theprojecthate


www.globaldomination.se www.torturedivision.net


autor: Kępol



<<<---powrót