| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE SACRED TRUTH

Reflections of Tragedy II - The Final Confession

Sleaszy Rider Records (CD 2011) 

Być może jest to spostrzeżenie subiektywne, ale odniosłem ostatnio bardzo silne wrażenie, że zespoły ukierunkowane na ciężką, progresywną muzę, zachowują się tak, jakby DREAM THEATER było alfą i omegą w kwestii pionierstwa w owej muzycznej, szerokiej przecież dyscyplinie, chociaż dla żadnego szanującego się fana takiego grania o zawodach nie może być w tym przypadku mowy. To nie wyścigi na gryfie determinują jakość nagrań, choć każdemu, kto w podobne dźwiękowe rejony się zapuszcza, sprawność techniczna zarówno koniem, jak i szeroką drogą - to bez dwóch zdań. Przymknijmy więc oko na mało zaskakujący fanów nowojorskiego kwintetu fakt, że muzykom australijskiego THE SACRED TRUTH wiele potu przyjdzie jeszcze przelać, by pod względem sprawności w wycinaniu gitarowych solówek (solowa gitara gra tu najczęściej rolę główną) czy łatwości budowania podziałów perkusyjnych, dorównać mogli choć w połowie takiemu Petrucciemu, czy Portnoyowi. Dla mnie to i tak bez kolosalnego znaczenia, bo przy próbach podrabiania wokalisty La Brie'go, jest to właściwie drobnostką. Słychać wysiłek naśladowania charakterystycznej maniery, a bardzo często i barwy głosu znanego wokalisty, co najczęściej przynosi uczucie głębokiego rozczarowania. Żyły jakie wyskakują na czole gardłowego THE SACRED TRUTH oraz siniejąca zapewne z wysiłku facjata, przekładają się w bardzo niewielkim stopniu na efekt finalny. Wystarczy posłuchać co się dzieje kiedy gość stara się wyciągać, ubarwiać tę muzykę zaśpiewami czy powtarzanymi niby w apogeum wokalnego uniesienia frazami. Wychodzi wtedy brak polotu, wyczucia kompozycyjnego i po prostu zwykła sztuczność co, jak najbardziej, odnosi się również do reszty muzyków. Oczywiście można się nie zgodzić i powiedzieć, że słyszymy tu dużo szersze spektrum muzycznych wpływów. W "Refused To Obey" spotykamy całkiem wyrazisty orientalizm, a taki, w dużej mierze udany akurat "Mourning Sun", pachnie w takim samym stopniu schematem znanym z płyt DT, co takiego choćby CREED i nawet pewne wpływy metal core'owe dadzą się w tym utworze odnotować. Echo dokonań ekipy Stappa rozwinie skrzydła ze zdwojoną mocą w kolejnym, trącącym taką amerykańską, pop - rockową w zasadzie balladą "Scars", stanowiącym następny, zdecydowanie mocniejszy punkt tej płyty. Dalej mamy końcówkę "Damage". Rzecz emocjonująca i dosyć słuchalna, choć po raz kolejny zabawę psuje nam zawodzenie wokalisty w nie koniecznie właściwej i nie koniecznie pasującej do pewnych fragmentów postaci. Zdecydowanie sporo na tym krążku melodyjnego, metalowego grania zarówno w wydaniu klasycznych dialogów gitarowych, kojarzących się od razu z IRON MAIDEN ("Retribution"), jak i nowoczesnym, melo - core'owym, a miejscami nawet gotenburskim (reszta materiału), a i kontrasty między growlingiem i czystym wokalem (jak w "Gods Will") lubią się na "Reflections of Tragedy II: The Final Confession" czasami pojawić. Wszystko to bardzo rzadko zostaje nam podane w zadowalającej postaci. I tak naprawdę wychodzi na to, że 'czytając tę powieść' największe wypieki na twarzy mamy na etapie prologu. Introdukcja to forma muzyczna, która dla jednych znaczy więcej, dla większości na pewno mniej, a ja nic nie poradzę, że "The Confessional Overture" to jedyny utwór, jaki mnie tu prawdziwie zniszczył. Dla mnie to kolejny argument potwierdzający, że chłopaki radzą sobie dużo lepiej w spokojniejszych, stonowanych fragmentach, które nawet pod względem produkcyjnym wypadają nieporównywalnie pomyślniej. Wiele tu dobrych momentów, które pozwalają wierzyć w potencjał muzyków THE SACRED TRUTH, lecz dobre chęci, jako takie warunki warsztatowe i możliwość wygenerowania kilku chwytliwych melodii to zdecydowanie za mało.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/thesacredtruthmusic


www.sleaszyrider.com/


autor: Kępol



<<<---powrót