| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BALFOR

"Barbaric Blood"

Pulverised Records (CD 2010) 

Black metal 'umiera' i jakoś kiepsko mu to idzie, co budzi wszechsłyszalne ostatnio głosy zniesmaczenia rozczarowanych najwyraźniej owym faktem sceptyków. A to Satyr w teledyskach buja się pod dyktando rock'n'rollowego riffu zamiast straszyć jak kiedyś, a to teksty nie brzmią już niczym skreślone pazurem samego Lucyfera, a to na koncert człowiek zabrać może z powodzeniem żonę, dzieci i babcię, bez obaw o akcje organizowane przez wielkich obrońców prawości spod ciemnej gwiazdy ... Ciepłe kapcie? Jak dla mnie należy sobie uświadomić, że to co działo się w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to - parafrazując Tveitana - "Ciemność pełzała po północnych górach Norwegii", nigdy już nie wróci. Ludzkość odnotowała już jedne narodziny 'bękarta rynku muzycznego' i jak wiadomo - nikt po raz drugi przyjść na świat nie może. Zmieniły się też poza tym realia rejestrowania i realizacji materiału muzycznego i szczerze wątpię by komuś chciało się inwestować czas i pieniądze w wierne odtwarzanie warunków sprzed niespełna dwóch dekad. Można więc kręcić wąsem, że druga płyta w dorobku ukraińskiego BALFOR wnosi niewiele do gatunku, że (co w pełni oczywiste) nie przeskoczy tego, co norwescy mistrzowie kreślili we wspomnianych, tłustych dla czarnego kruszcu czasach, na czym twórczość autorów "Barbaric Blood" niewątpliwie się zasadza. Można dopatrzyć się problemu w tym, że dziś niewielu posłucha tej płyty z takim wgnieceniem w fotel, z jakim niegdyś słuchało się na przykład "Blizzard Beasts", co nie zmienia faktu, że od samego początku powiewa tu tym charakterystycznym dla najlepszych albumów IMMORTAL, skandynawskim chłodem. Dostajemy to już na etapie schowanego za introdukcją "Beyond My Hate". Nie sposób odnotować deficytu mrocznej, podniosłej atmosfery właściwej dla EMPEROR, która daje o sobie znać za sprawą klawiszowego tła (czego przykładem może być "Voices of Wilderness", w następnym "The Perfect Fire" znajdą się nawet czyste, 'cesarskie' wokalizy mające swój pierwowzór w tym, co Ishahn zrobił na "Anthems To the Welkin At Dusk"), quasi symfonicznych podkładów ("Behold My Hate", "Pure Barbaric") czy nie bylejakich refrenów ("In a Thunder of Ancient Glory", "Shadow of My Raven Wings"), które pod względem stopnia melodyjności przypominają kawałki DISSECTION. Album jest solidnie dopracowany. Riffy precyzyjnie tnące, brzmienie klarowne. Zewsząd atakują zagrywki, które pod względem charakteru, motoryki i precyzji podsuwają nam w głowie takie tytuły jak "Puritanical Euphoric Misanthropia" DIMMU BORGIR czy 'cesarski' "Prometheus - The Discipline of Fire & Demise". Wystarczy dobrze przysłuchać się riffom z "In a Thunder of Ancient Glory", czy utworu "Light's Demise". Świetnie wypada praca basu, który przez cały czas coś tam sobie klekocze oraz gitary solowej, która wnosi tu wcale nie mniej klimatu niż wtręty o charakterze symfonicznym. Odnosząc się do przydługiego wstępu: myślę, że najwyższy już czas odrzeć konwencję z otoczki, zapalić zielone światło dla kapel, które traktują jej prawidła jako wskazówki stylistyczne, przyjąwszy które chcą po prostu grać, komponować i ciesząc się z tego robić kawałek dobrej muzy. Myślę, że dokładnie taką kapelą jest BALFOR, a fakt, że "Barbaric Blood" puszczam sobie ostatnio na zmianę z debiutem OV HELL to chyba dobry sygnał.

ocena:  8/ 10

www.balfor.info


www.myspace.com/balforhorde


www.facebook.com/balforofficial


www.pulverised.net/


autor: Kępol



<<<---powrót