| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BEHEMOTH

"...From the Pagan Vastlands"

Witching Hour Productions (CD 1994 - 2011) 

Kurde, taki mnie kopnął zaszczyt, by napisać recenzję jednego z ważniejszych black metalowych materiałów, jakie wypuściła polska scena black metalowa, a właściwie to zacnej re-edycji tego stuffu. Zapomnijcie o tym, że Nergal to w tej chwili jeden z najważniejszych alternatywnych celebrytów w Polsce, jest rok 1994, a Wy pozbywacie się kaset z 'life metalem', trzymacie w ręku farbki i chcecie się pomalować jak któryś z muzyków norweskich black metalowych bandów. BEHEMOTH zrobił wszystkim kuku i nagrał "...From the Pagan Vastlands", który z jednej strony jest swoistym trybutem złożonym norweskiej scenie BM, a przy tym jest słowiański jak wszyscy pogańscy 'diabli'. Bo jak by nie patrzeć, "...From the Pagan Vastlands" to z jednej strony hołd złożony DARKTHRONE, wczesnemu BURZUM czy MAYHEM (czyż nierówno zagrany, acz swojsko brzmiący "Deathcrush" nie jest na to dowodem?), ale jak to świeżo brzmi. Można jęczeć, że wilki wyją, Nergal skrzeczy jak stara wrona, a jak postara się, to 'pogańsko' zaśpiewa (co teraz się mu pewnie przydaje) i Jehowi lub Krysznowcy zatykają uszy, ale fakt jest faktem, że sound jest OK i nie brzęczy, nie buczy, ani nie męczy. Bardzo dobrze się stało, że ci, którzy nie mieli okazji poznać BEHEMOTH'a w tamtym czasie, teraz mogą usłyszeć, że ten zespół nie zaczyna się i nie kończy na "Lucifer", bo z koziej dupy się nie wziął i jakieś konkretne, uwarunkowane tamtymi czasami korzenie ma. Nigdy tego nie ukrywali i nie mają się czego wstydzić, bo bzyczenia tu nie stwierdzicie, a black metal ma u nas klasyka, którego imię to nie DARKTHRONE rzeczony, a nasz BEHEMOTH. Czasy się zmieniły, my mamy w końcu (czy się to komuś podoba, czy nie) reprezentanta metalu - Nergala w telewizyjnej "Dwójce", jednak nikt nie powie, że nie grał pagan/black metalu w sposób, w który GRAVELAND nie umiał zagrać po setkach prób. Melodyjki wygrywane przez niego w asyście Baala i Frosta mogą się wydawać naiwne i głupie, a co najmniej szorstkie, ale przecież nie o to wówczas wszystkim chodziło. Miał być klimat biegania po lasach z mieczami, muzyka tworzona dla muzyki, nie dla szkolnych żółtodziobów z naszywkami BEHEMOTH obok NIRVANY, zdjęcia szokujące tych już wystarczająco zszokowanych tym, co się zdarzyło w Norwegii, elitarny szit i wszystko grało. Prawda? Jeśli nie - zamknijcie dzioby, czytajcie dalej brukowce i wierzcie w to, co Wam wciskają. A mistrzu Karol Wojtyła, gdyby jeszcze żył, byłby bardziej tolerancyjny od tych, co teraz krzyczą, że polityka uber alles i w Radyju obrażają wszystkich co popadnie, by tylko wypłynąć na fali chamstwa i obłudy. To prawdziwy klasyk ten "...From the Pagan Vastlands", a kto nie słucha, ten z Zawiszy... pardon... od Ojca R.

ocena:  9/ 10

www.behemoth.pl


www.witchinghour.pl


autor:  Diovis



<<<---powrót