| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEATH

"Human"

Relapse Records (CD 1991 - 2011) 

Niektóre wytwórnie nie rozumieją chyba idei recenzowania reedycji płyt. Ograniczać ich ocenę do opisu samego materiału dźwiękowego to trochę tak, jakby pójść do kina ze stoperami w uszach. Wierząc jednak temu, co można było przeczytać w newsach, nabywca dostanie tę pozycję w wydaniu dwu lub trzypłytowym, w całkowicie zmienionym opakowaniu i ze wzbogaconą o notatki Paula Masvidala i Jima Morrisa książeczką. Jeśli chodzi o doznania słuchowe, to wartałoby zacząć opis od przedstawienia parametrów gabarytowych. Cóż, wystarczy wspomnieć, że czas trwania samych już utworów dodatkowych przekracza godzinę i zapewniam najtwardszych wyznawców tego tytułu, że po dwóch, trzech pełnych rundkach z tą reedycją będziecie mieć dosyć "Human" na co najmniej kilka ładnych tygodni. Miałem pokrótce przybliżyć charakter wszystkich bonusowych kawałków, ale coś mi się zdaje, że niewielu doczekałoby końca tego tekstu. Jest tu i cover "God of Thunder" z repertuaru KISS i wersje instrumentalne niektórych numerów (przykładowo: "Flattening of Emotions", "Suicide Machine"), nagrania live (jak choćby "Together As One", "See Through Dreams"), a nawet - instrumentalna wersja wspomnianej przeróbki. Ładnego więc kolosa przygotowało Relapse na wznowienie czwartego, studyjnego i jak wszystkie pozycje w dyskografii grupy - absolutnie legendarnego albumu DEATH. Zadziwiające co dzisiejsza technika potrafi zrobić z nagraniami. Ukazujący się w nowej oprawie "Human" został zremiksowany przez samego Jima Morrisa oraz poddany ponownemu masteringowi, którego dokonał z kolei Alan Douches (MASTODON, THE MISFITS). Najlepiej przesłuchać zaraz po sobie starą i nową wersję. Efekt jest piorunujący! Dla jednych będzie to z pewnością pogwałcenie muzycznej świętości, dla mnie - całkiem udany lifting zasłużonych nagrań, dostosowujący je niejako do współczesnych realiów. Tak zwane średnie pasmo (zwłaszcza w odniesieniu do gitar) wreszcie jest dobrze słyszalne, wokal Chucka dużo bardziej czytelny na tle instrumentów, a perkusja i bas to istna przestrzeń. Wiadomo, że muzycznie "Human" to egzaltacja geniuszu w najczystszej postaci i że w czasach swej premiery album, w swojej dyscyplinie, nie miał sobie równych. Chuck Schuldiner, Steve DiGiorgio, Sean Reinert, Paul Masvidal - te nazwiska mówią same same za siebie. Kto wie, może to właśnie taka, a nie inna koniunktura personalna zdopingowała ostatecznie Chucka do odważniejszego eksperymentowania w przyszłości? Po tej małej spekulacji dodam może tylko ze swej strony, że "Human" to dla mnie taki pomost między progresywnymi odjazdami z późniejszych płyt a wcześniejszym dorobkiem DEATH, w którym odzywa się death metal w bardziej purystycznej formie i który wraz z dokonaniami szwedzkich protoplastów i debiutami kamratów z POSSESSED czy NECROPHAGIA zdefiniował pojęcie tego gatunku pod koniec lat osiemdziesiątych. Świetnym przykładem jest "Together As One", który po obcięciu kilku zagrywek mógłby spokojnie wejść na tracklistę "Spiritual Healing" czy "Leprosy" (traktujący o życiu syjamskich bliźniąt, jak zwykle - inteligentny tekst mówi wiele o wrażliwości autora na problemy otaczającego go świata). Imponująca, wydawnicza celebracja dwudziestolecia dostarczenia światu jednej z najważniejszych płyt w gatunku, której najwyższych honorów nie oddam tylko dlatego, że w moim przekonaniu należą się one innej pozycji z płytoteki DEATH. Jakiej? Wy już dobrze wiecie;]

ocena:  9 / 10

www.myspace.com/ripdeathchuck


www.relapse.com


lucyfire666.w.interia.pl


autor: Kępol



<<<---powrót