| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DESERT

"Star of Delusive Hopes"

Sleaszy Rider Records (CD 2011 ) 

Izraelski DESERT wypuścił w świat swój album "Star of Delusive Hopes" i kiedy go dostałam do odsłuchu łudziłam się przez krótką chwilę, że będzie to coś dla mnie. Bo obietnica nazwiska Andyego LaRocque (ex-gitarzysty wiadomo kogo), odpowiedzialnego za miks i mastering - była dosyć wiążąca. Ta recenzja będzie jednak umiarkowana w entuzjazmie i uniesieniu. O ile mi wiadomo, jest to płyta debiutancka i może miała w zamyśle zachęcić potencjalnego słuchacza, ale jak na moje oczekiwania - chyba coraz większe i rosnące w miarę słuchania - 9 tak zagranych kawałków to stanowczo, stanowczo za mało. Nie pomógł tej produkcji nawet vocalista SABATON'a Joakim Broden, który gościnnie udzielił głosu w "Lament For Soldier's Glory (Order 227)". Cały album raczej moich oczekiwań nie spełnił. Głos wokalisty Aleksieja Raymara, brzmiący teatralnie i nieco pompatycznie, znakomicie pasuje do tej przedziwnej mieszanki thrash / power / epic metalu. Teatralność i wokale miały być mocną stroną albumu "Star of Delusive Hopes", który po 9 latach bytności bandu na scenie muzycznej powinien przynieść jednak bardziej wymierne efekty. Tymczasem w tym przypadku oznacza to miks power metalu z wybujałymi nad wyraz klawiszami i pełnymi podniosłej atmosfery, głębokimi wokalami. Co mnie rozczarowuje? Riffy - porażająco proste i mało finezyjne. Nie pomagają też struny za bardzo cofnięte za partie klawiszy, a przez to burzące prawidłową harmonię i odbiór tego wydawnictwa. Niesprecyzowany kierunek albumu to w sumie chyba też nie zaleta, bo mimo, iż całą sobą jestem za słuchaniem muzyki, a nie gatunków... tu miałam pomieszanie z poplątaniem. Bez dwóch zdań... Dla mnie za lekko, za bardzo śpiewnie, chociaż uwielbiam dobre vocale. Tu coś się nie zgadza, a może po prostu to jest płyta nie dla mnie. Pewnie znajdą się amatorzy takiego lekkiego grania, posypanego klawiszowymi chrupkami i podlanego sosikiem ni to gothic, ni to doom metalu. Warstwa liryczna opowiada historie wielkich mężczyzn i kobiet, którzy oddali życie za wolność i przekonania. Opowieści o straconych nadziejach i zdradzie. Być może to wymusza niejako taki patetyczny wyraz całości płyty. Nie bywam nigdy uprzedzona do żadnego gatunku czy wykonawcy... Jedynymi kryteriami oceny są dla mnie poziom muzyki i absolutna szczerość przekazu, prawda zawarta w tym, co dany band robi. Powiem krótko, aby nie przeciągać. Na "Star of Delusive Hopes" zabrakło dla mnie wysokiego poziomu muzycznego i tej bezpretensjonalnej, pozbawionej ogranego już patosu atmosfery.

ocena:  5 / 10

www.desertband.com


www.myspace.com/desertpowermetal


www.sleaszyrider.com


autor: Luna



<<<---powrót