| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GRAND SERMON

"Massive Domain"

MDD (CD 2010) 

Ostatecznych wniosków nie wyciąga się pochopnie, ale już przy pierwszym przesłuchaniu czułem w kościach, że byle kto tej płyty raczej nie nagrywał. No i proszę - okazuje się, że w GRAND SERMON grube struny są we władaniu niejakiego Stefana Fimmersa, grywającego również w niezwykle obiecującym, prog-technical/death metalowym NECROPHAGIST, związanym personalnie z poruszającymi się po podobnych orbitach stylistycznych SPAWN OF POSSESSION czy OBSCURA. GRAND SERMON nie wychodzi być może poza ramy klasycznego death metalu w stopniu porównywalnym do zaprzyjaźnionych, jak mniemam rodaków, ale całkiem przyzwoitego, technicznego zacięcia to tej muzyce nie odmówi nikt. Ale że muzycy GRAND SERMON są pochodzenia niemieckiego? Prędzej już przyszłoby mi do głowy, że autorzy ?Massive Domain? urodzili się w ... Polsce. Już w rozgrzewającym membrany "I Touched the Dephts" słychać zagrywki wzorowane na genialnym nawiasem mówiąc temacie, który czyni totalną miazgę pod koniec "No Sympathy For Fools", a i pogłosów takich "As Above So Below" ("Massive Domain") czy ogólnie, 'orientalnych' zagrywek z "Demigod" (przykład: "I Touched the Dephts") będzie się tu można dosłuchać, a wierzcie mi, że na BEHEMOTH się nie skończy. Dalej stoją zatem, ramię w ramię kolejni reprezentanci naszej krajowej ekstraklasy śmierćmetalowego zniszczenia, czyli TRAUMA ("Morass of the Wrathful Souls"), DECAPITATED ("... When Nothing Shines", "Cerberus") i czysto death metalowy HATE (dwa ostatnie kawałki roztaczają wokół siebie całkiem silną aurę albumu "Awakening of the Liar"). Trzeba przyznać jednak, że panowie czerpią z dorobku tych kapel na tyle sprytnie, tak zręcznie wkomponowują w swe utwory to co udało im się zeń wyłowić i tak zmyślnie mieszają ze sobą wspomniane wpływy, że naprawdę nie sposób się przyczepić i nie sposób zarzucić tu komukolwiek zwykłego złodziejstwa riffów. Weźmy taki choćby "Banks of Acheron". Jasne, że co najmniej 60% utworu opiera się na temacie znanym każdemu maniakowi metalu z "Expendable Youth" SLAYER'a, aczkolwiek tak zgrabnie udało im się przejść w refren, tak skonstruować punkt kulminacyjny, takimi przyspieszeniami go podkręcić, tak wpleść w to wszystko solówki, że jesteśmy udobruchani. A jeśli komuś mało, to dostaną mu się jeszcze dysonansowe akordy i wszelkiej maści zaciągane, wyjące riffy, które odezwą się gromadnie w "The Gardens of Minos" czy w "The Cruel King", wnosząc nieco black metalowej organiczności w całą tę smolistą, 'śmiercionośną' i niewątpliwie duszną dźwiękową zawiesinę. Maluje się więc obraz płyty, która miast usilnie uciekać od inspiracji w sposób, wydaje się naturalny, z nich korzysta. Na pewno jej autorzy znają ekstremalną muzę. Na pewno potrafią czerpać z niej w sposób wysmakowany, zacierając niejednokrotnie granicę między nieco starszą a nieco młodszą szkołą, co w wielu utworach na płycie skutkuje na przykład zlaniem thrashowego galopu z technical death metalowymi łamańcami w jedną nierozerwalną całość. Oczywiście prędzej uwierzymy, że to bardziej sztuka wewnątrzzespołowego kompromisu niż wielka artystyczna wizja, na której opiera się cały "Massive Domain", ale nie psujmy sobie zabawy podobnymi analizami, albowiem powiadam Wam, że słuchając tej płyty, niejeden długowłosy zjadacz metalu będzie ukontentowany.

ocena:  8 / 10

www.myspace.com/grandsermon


www.mdd-shop.de/index.php?aktion=artikel&artnr=135024


autor: Kępol



<<<---powrót