| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SUBLIRITUM

"A Touch of Death"

Battlegod Productions (CD 2011) 

Niewiele z tego co znalazłem w dołączonym do promówki info mogę uznać za suchy fakt. Wytwórnia z miejsca chce przykuć uwagę miłośników twórczości takich kapłanów norweskiego zaklinania dźwięków jak SATYRICON czy EMPEROR i zgodzę się na pewno, że szlachetna, skandynawska atmosfera gitarowo - wokalnego miotania agresywnym piekłem spod znaku "Nemesis Divina" czy, poniekąd - "Rebel Extravaganza" jest czymś w rodzaju wspólnego mianownika wszystkich utworów na płycie. Pojawiające się tu czyste, podniosłe wokalizy odsyłają bardziej do Vortexa niż Tveitana, ale kontrast między subtelnością a brutalnością gitarowych riffów zdecydowanie można już podpiąć pod osiągnięcia nazw rozpiętych między takimi indywiduami jak ostatni wymieniony czy Zamoth. Mówiąc delikatnie - nie to podczas słuchania "A Touch of Death" przyszło mi jednak do głowy w tak zwanym pierwszym rzucie. W sposób zdecydowanie bardziej słuszny i miarodajny powołano się na KEEP OF KALESSIN, z którym SUBLIRITUM dzieli perkusistę i którego wokalista udziela się gościnnie na krążku. Co prawda muzyka autorów "Armady" jest zdecydowanie bardziej melodyjna i chwytliwa niż ta ujęta w ramy niespełna 36 minut tego krążka, ale rodzaj technicznego szlifu takiego choćby "Kolossus" wyznaczył charakter również i tej płyty. Gdybym miał dać komuś jakikolwiek obraz tego, co może na "A Touch of Death" znaleźć, osobiście rzuciłbym przede wszystkim ARSIS oraz WINDS. Tę pierwszą nazwę ze względu na techniczno-blackowe zagrywki, jakie kipią pod przykrywką dosłownie każdego z utworów, a WINDS ze względu na obecny tu, neoklasyczny klimat (patrz: klawisze w "Cease To Be"). Jak na black metal nie cuchnie tu zanadto tak zwaną 'siarką', bo wszystko faluje niesione prądem instrumentalnych popisów, które odwróciły jakby uwagę muzyków od tego co w gatunku najważniejsze. Nie licząc naprawdę świetnego "Cease To Be" i rzeczonego "Back To Zero", które pokazują, że połamany rytm Vyla i gitarowa ekwilibrystyka Berntsena i Mullera mogą się z dobrymi melodiami nie tyle gryźć, ile zazębiać, zdecydowanie zabrakło mi na tej płycie kompozycji, które by naprawdę porywały. Nie chodzi mi rzecz jasna o to, bym po pierwszym przesłuchaniu mógł pół krążka nucić pod prysznicem, bo w tej dyscyplinie prym wiodą trochę inne nazwy, ale skoro już mówimy o technicznym metalu, to chociaż dusznością jakichś mechanicznych riffów za gardło złapać, chociaż percepcję jakimiś odjechanymi podziałami perkusyjnymi zmylić, w łeb walnąć tego biednego słuchacza - niech wie, że ktoś po drugiej stronie miał mu coś do przekazania... Tymczasem płyta po prostu zaczyna się, trwa i bez większego skutku dobiega końca. Należy pochwalić muzyczną erudycję dżentelmenów z SUBLIRITUM, albowiem na "A Touch of Death" znajdziemy wręcz wszystko: od raptowności o CYNIC'owym rodowodzie ("The Beast") przez OPETH'owo rozwijające się tematy ("Cease To Be") po kredkowe galopady ("Berserk"). W nie do końca udany sposób przełożyła się ona jednak na efekt finalny mojej przygody z tym tytułem.

ocena:   6,5 / 10

www.myspace.com/subliritum


www.facebook.com/pages/Subliritum/139910216072132


www.battlegod-productions.com/


autor:  Kępol



<<<---powrót