| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TOXIC HOLOCAUST

"Conjure And Command"

Relapse Records (CD 2011) 

Już trzy lata temu, słysząc mimochodem echa jakimi odbiła się premiera poprzedniego krążka projektu - "An Overdose of Death...", spotkał się człowiek z opiniami, że objawienie na scenie oldschoolowego black/thrashu, że pachnący szczerością duch speed metalu, że punkowy vibe i nawet w wypowiedziach dbających o promocję nie skażonego plastikiem łojenia muzyków DARKTHRONE nazwisko szefa TOXIC HOLOCAUST znalazło swoje pięć minut. No i zabierał się człowiek do sprawy niczym pies do przysłowiowego jeża. Termin zapoznania się z muzyką Joela Grinda, jakoś tak, w moim przypadku, odwlekał się w czasie i gdy wybiła data wydania kolejnego długograja w dyskografii formacji, pomyślałem sobie: 'no, panie Przemku... najwyższy czas!'. I powiem szczerze, że czegoś takiego to ja się nie spodziewałem. Jak to często bywa węszyłem w tym wszystkim tanie żerowanie na sentymencie tych, co to premierę takiego "Reign In Blood" wodą ognistą w ilościach hurtowych mieli okazję zakrapiać, bo wbrew temu co się słyszy z ust tak zwanych malkontentów, metalu w jego pierwotnej formie nie mamy dziś wcale jak na lekarstwo i czegoś na zasadzie mody na takie granie, jak najbardziej można się w tych ciężkich, dzisiejszych czasach doszukać. Gdy membrany głośników zatańczyły w rytm "Judgment Awaits You", resztki podejrzliwości bezpowrotnie prysły. Słychać było, że TOXIC HOLOCAUST żadnych nowych szlaków w muzyce przecierać nie zamierza i że słuchacz nie będzie miał najmniejszej wątpliwości co do tego, jakie granie wybrzmiewa najczęściej w słuchawkach tych, którzy tę muzykę pisali. Pierwszy na rozpisce numer zionie bowiem na wszelkie strony uniwersu totalnie przewałkowanymi już patentami, pod którymi dawno temu podpisali się muzycy SLAYER i żadnemu metalowcowi na tym smutnym padole podpowiadać nie trzeba jakie numery 'Zabójcy' były u Joela na tapecie. Walcowaty początek następnego, lekko deathowego "Agony of the Damned" z charakterystyczną dla przełomu lat 80. i 90. toporną partią gitary solowej to również przykład wykorzystanych tutaj gatunkowych kanonów, a Cronosowa maniera 'dowódcy kompanii', jaka później się odzywa, charakterystyczny rodzaj starej, dobrej, diabolicznej chwytliwości, specyficzny, punkowo-emocjonalny sposób zarówno skomponowania, jak i wykonania utworu sprawiają, że żaden zwolennik "Black Metalu", któremu nie raz już powiedziano "Welcome to Hell" zawiedziony nie będzie. "Bitch", który jest moim ulubionym kawałkiem na "Conjure And Command" jest jeszcze bardziej VENOM'owy! Szybszy, brutalniejszy, ale żeby było śmieszniej, z jeszcze bardziej rockowym feelingiem i tradycyjnymi już dla brytyjskiej ekipy instrumentalnymi pauzami, w których kółka wszelkich reflektorów spotykają się na stanowisku gardłowego. Przestać się bujać nie będzie nam dane zbyt szybko, bo kolejne - "Red Winter" i "Nowhere To Run" przyniosą zaledwie kosmetyczne urozmaicenia w kwestii tempa, czy wokalu (który w tym pierwszym staje się zdecydowanie niższy, bliższy deathowemu growlowi), a poważniejsze zwolnienie napotkamy dopiero w rozkręcającym się na modłę "Hell Awaits" przytłaczającym "I Am Disease", po którym znów rozboli karczycho! Nie można też zapominać o niemieckich (KREATOR) czy szwedzkich (BATHORY) kolegach idoli ansamblu, których wczesne dokonania odcisnęły się w sposób co najmniej znamienny na cechach tej płyty, a przecież są jeszcze pomniejsze smaczki, które świetnie uzupełniają skład mieszanki. Jest agresywnie, ostro, demonicznie, a linijki tekstów nie snują, bynajmniej, optymistycznych scenariuszy. Mimo to słucha się tej muzyki z prawdziwym uśmiechem zadowolenia na ustach i mnie przynajmniej, w całkiem pozytywny sposób potrafi ona nakręcić. '"Conjure And Command" opiera się o największe metalowe banały' - jeśli ktoś takiego wyświechtanego frazesu użyje, pozostanie tylko przytaknąć, ale znajdźcie jakiegokolwiek fana metalu w wydaniu klasycznym, który beznamiętnie i bez zachwytu odbierze tę płytę, bądź który nigdy do niej nie wróci. Produkcja, która uwypukla zagrywki starej szkoły, brzmiąc przy tym w sposób solidny i w pełni aktualny, to kolejna zaleta tej pozycji. Wszystko to daje w efekcie doskonały album, uspokajający wszystkich tych, którzy boją się o życie wytycznych, w myśl których powstawały dzieła będące wzorcami porządnego metalowego łoskotu.

ocena:   9 / 10

www.myspace.com/toxicholocaust


www.facebook.com/ToxicHolocaust


shop.relapse.com/artist/artist.aspx?ArtistID=10194


autor: Kępol



<<<---powrót