| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ACRYBIA

"Human B (ing)"

własna produkcja zespołu (CDR 2010) 

Naprawdę chciałbym napisać coś dobrego o jednej z nowszych produkcji pod szyldem ACRYBIA. Wysoko sobie cenię dark ambientowo - industrialny album "Death, Birth And Marriage" stworzony w całości przez Shadocka, o czym może świadczyć choćby recenzja znajdująca się w dziale "Puszka Pandory" naszego serwisu. Narobiło mi smaka to, że "Human B (ing)" zwraca się ku funeral doom metalowi, który w naszym kraju nie ma zbyt wielu reprezentantów. A że ACRYBIA to taki muzyczny kameleon, wiadomo już od dawna. Zaczynał od death metalu, by w ostatnich latach kierować się w bardziej doom'owe czy bardziej black'owe rejony i nie uciekać także od śmiałych rozwiązań elektronicznych. Niestety, "Human B (ing)" (nawiasem mówiąc nagrany już w czteroosobowym składzie) pod wieloma względami należałoby zakwalifikować jako słabo brzmiące demo dopiero raczkującej kapeli. Ponad 13-minutowy instrumental "Deep of Emotional Emptiness" na sam początek to strzał w piętę, bo na kanwie ogranego, MyDyingBride'owskiego riffu dostajemy kawał wolnej i nudnej muzy z gitarą na pierwszym planie, a ta "rozjeżdża się" co chwilę, zdarza się nie trafienie w dźwięk, fałsz i ogólnie jest bardzo słabo. Tytułowy numer jest nieco krótszy i zawiera mocno cofnięte w tło wokale, ale też nic dobrego nic o nim nie można napisać. Przebłysk lepszej formy to trzeci na materiale, instrumentalny "Alone (Insomnus)". Tu przynajmniej są czystsze solówki i jakiś tam klimat, który trzyma przy głośnikach. Monotonia i brak pomysłów powracają w ponad 10-minutowym "For Her Pleasure", przetworzone wokale a la RIGOR SARDONICOUS bardzo średnio tu pasują, a poza tym są zrobione w mało ciekawy sposób. Zresztą sound tego materiału to inny grzeszek ACRYBII, bo nawet 20 lat temu rejestrowano demówki, które miały więcej pałera. Pominę też milczeniem kolejny instrumentalny kawałek pt. "When All Is Said And Done (ESVII)", gdyż zawiera te same błędy i schematy, co poprzednie fragmenty tego albumu. Na koniec mamy nomen omen "Na Koniec" z czystym, w miarę udanym wokalem i pianistyczno-klawiszowym akompaniamentem, który nieco koi rany po spotkaniu z "Human B (ing), choć i tu Shadock nie ustrzegł się cholernie fałszującej solówki na gitarze. A wydawać by się mogło, że nagranie płyty z funeral doom metalem jest tak proste... Shadockowi radzę posłuchać GALLILEOUS czy OKTOR, by przekonać się, że i w Polsce można zrobić coś interesująco w tej stylistyce i że tamte zespoły zrobiły to o dziesięć klas lepiej niż on. Ale nie stawiam krzyżyka na ACRYBII, bo w przyszłości może zrobić jeszcze niejedną bardziej pozytywną niespodziankę.

ocena:  3 / 10

www.myspace.com/acrybia


autor: Diovis



<<<---powrót