| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEVIL

"Time To Repent"

Soulseller Records (CD 2011) 

Jak tak spoglądam na niektóre początkujące kapele, czuję się jak stary ramol. Kiedy muzycy DEVIL się rodzili, BLACK SABBATH miało już za sobą około 20 lat działalności i było żywą legendą, a ja jeszcze będąc dzieciakiem dowiedziałem się, że Ozzy odszedł z Sabsów, a na jego miejsce przyszedł Ronnie James Dio (R.I.P.), który nota bene był dla mnie wielką inspiracją. Ech, jak ten czas leci... A co ma wspólnego z tym wszystkim DEVIL? Bardzo wiele. Młoda, powstała w 2009 roku formacja z Norwegii, pomimo ogromnej cezury czasowej nadal odnajduje niezgłębioną potęgę muzyki BLACK SABBATH i chyba tak będzie jeszcze w wielu innych przypadkach przez setki lat. Bez wahania powiem, że to ojcowie całego doom metalu i w ogóle ciężkiej muzy, począwszy od NWOBHM (New Wave Of British Heavy Metal), a skończywszy na części death i black metalowego nurtu. Ale DEVIL to ta - można by rzec - archaiczna strona medalu, powrót do korzeni, poszukiwanie archetypu. Czerpiąc garściami z dokonań Ozzy'ego, Iommi'ego i reszty legendarnej bandy, dotarli do kompletnie pozbawionej modernistycznych elementów muzy, łączącej w sobie charakterystyczne dla ich mistrzów riffy (niebezpiecznie przy tym zbliżając się do oryginałów), proste linie melodyczne, doom'owy ciężar i całą tę retro otoczkę. To z jednej strony cieszy, ale genialne może być tylko dla tych, którzy nie mogą pamiętać czasów, gdy powstawały TAMTE WIELKIE płyty i tamto brzmienie. Nie pozbawia to jednak charakteru młodych Norwegów, którzy dobrze wczuli się w hard rockowy klimat, osiągając sound nagrywany prawdopodobnie na "lampowych" wzmacniaczach, z tym specyficznym pogłosem na wokalach, suchymi, sfuzzowanymi gitarami i szeleszczącymi blachami. Bardzo fajnie i staroświecko to brzmi i chwilami można mieć wrażenie, że to jakaś stara płyta. Szkoda tylko, że DEVIL nie ma jakiegoś mocniejszego wokalnie gościa w składzie, bo głos Joakima Tragsruda jest trochę zbyt anemiczny. Trzeba pamiętać, że Ozzy Osbourne był i jest tylko JEDEN. Za to właśnie odejmuję temu krążkowi jeden punkt.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/devilband


www.soulsellerrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót