| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HAIL!HORNET

"Disperse the Curse"

Relapse Records (CD 2011) 

WEEDEATER, BONGZILLA, ALABAMA THUNDERPUSSY - rzućcie okiem na tę garstkę mniej lub bardziej znanych nazw i odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy jest jakaś szansa na to, że muzycy grający w zespołach nimi się podpisujących, mogą mieć poważne podejście do klecenia utworów? Klip WEEDEATER'a do numeru "Mancoon" (który to tytuł można przetłumaczyć jako "Człowiek-Szop") udzieli Wam szybkiej i zwięzłej odpowiedzi. Oczywiście metal to nie tylko dusze cierpiętników pokutujące w wilgotnych murach zamczysk wieczności, ale i od czasu do czasu, wyraz zdrowego wyszydzenia pewnych spraw. Kolejny projekt członków wymienionych uprzednio kapel, dzieli przecież katalog oraz poniekąd - ramy stylistyczne z takim choćby RED FANG, który pokazał, że można grać świetną muzę, świetnie się przy tym bawiąc. Sama receptura wykonawczo-produkcyjna drugiego w dyskografii HAIL!HORNET długograja wydaje się zgadzać z powyższym stwierdzeniem. Dobre brzmienie i czytelność poszczególnych partii żyją tu w zgodzie z organicznym maltretowaniem instrumentów, lejąc tym samym pewne fundamenty pod tłusty sludge metal uprawiany wedle przekazywanych z dziada pradziada wskazówek. Ciężko nie dostrzec upodobania zespołów wykonujących ten gatunek muzyki do topornie lodowatego riffowania w stylu CELTIC FROST, gdzie powołać się można na szwedzkich autorów skromnego metrażem, acz niebagatelnego poziomem "Time Without Light", czyli grupę THE DEADISTS. Kiedy pierwszy na liście "Shoot the Pigs" ruszy na dobre delikatniejszym wstępem przechodzącym w regularne i dość nośne łojenie, gdy zainstaluje się ten przesympatyczny, "rozdarty" wokal Troya Medlina (który śpiewa jak mocno zirytowany Lemmy) i gdy chłopcy pograją już sobie tak chwilkę, zostaniemy przygnieceni zwolnieniem i to właśnie w tych zwolnieniach robi się najbardziej "celtycko". Tytułowy walec z rasowymi, lecz w pewien sposób chorymi riffami czy początkowy temat z "Unholy Foe" mogą posłużyć za świetne tego przykłady. Wisi jednak nad tą płytą pewna gorzka konkluzja, a brzmi ona tak, że jak na dwa lata pisania rzeczonego stuffu, to pierwszej próby on raczej nie jest. Panowie z HAIL!HORNET wyglądają tak, jakby od kilku ładnych lat nie zaznali dłuższego odpoczynku od ulubionych używek. Niby porządnego rock'n'rollowca bez szklanicy z jakimś trunkiem ciężko sobie wyobrazić, ale jak ktoś przychodzi na próby głównie po to, by wędzić się w oparach ziółek i "leczyć" nerki browarem, to później powstają płyty takie, jak "Disperse the Curse", które dla maminsynków wprawdzie nie są i które potrafią przynieść tak udane kawałki, jak choćby "Beast of Bourbon" czy "Scars", ale które nie pozostają w głowie dłużej niż czas ich trwania.

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/2hailhornet


www.facebook.com/HailHornet


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót