| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI

"Biało-Czarna"

Mystic Production (CD 2011) 

Nie ma chyba odwiedzającej ten serwis osoby, która nie byłaby zapoznana z istnym cyrkiem rozegranym jakieś sześć lat temu na sądowej arenie między Romanem Kostrzewskim a Piotrem Luczykiem. Stąd napomknę tylko od siebie, że właściciel praw do legendarnej nazwy, wydawszy album na pewno nie kiepski, acz zdecydowanie pomyłkowo nią pobłogosławiony, przeszedł kilka miesięcy później w stan tak scenicznej, jak i studyjnej absencji. "Czyś ty król, boski szlam, ja i tak cię w dupie mam..." - myślę, że taki tekst Romana z utworu "Milczy Trup" byłby w tym miejscu idealnie trafiony, bo nie dość, że lektor języka LaVey'owskiego nie zraził się wyrokiem "Temidy", to jeszcze udowodnił, że zarówno Luczyk, jak i zasłużony szyld do szczęścia nie są mu potrzebne, a przecież, jak to się potocznie mówi - nic nikomu udowadniać nie musiał. Pod powyższym znakiem firmowym, działa dziś dokładnie tyle samo starego składu KAT'a, ile pod tym "Luczykowym", a muzyki wspomnianego zespołu jest tu nieporównywalnie więcej. Tak naprawdę "Biało-Czarna" różni się od "Szyderczego Zwierciadła" w mniej więcej takim samym stopniu, jak ten ostatni od "... Róży Miłości..." i mimo wiadomych przetasowań w kadrach - oraz pewnej zbliżonej stylistycznie odnogi karierowej w postaci ALKATRAZ - ciężko kłócić się z faktem, że dla Romana w roku 1997 czas stanął w miejscu. Puszczony przodem, instrumentalny "Bara" (jawnie nawiązujący do "Szmaragdu Bazyliszka") pozwala momentalnie zidentyfikować ten ewidentnie soczysty, lecz z drugiej strony niewątpliwie mroczny i psychodeliczny thrash metal, który zamiast pójść szlakiem wyznaczonym przez obecny trend, kroczy ścieżką, na jaką trafił ponad dwadzieścia lat temu. Fakt, że od samego początku można tu odnaleźć również wiele nowszych rzeczy, odbieram jak najbardziej pozytywnie. Dla mnie osobiście, za pewne novum uznać można zarówno delikatny metalcore'owy feeling, jak i wycięte z zupełnie nowego tworzywa, elementy progresywne. Jedno i drugie znajdziemy w prześwietnie zwalniającej, czwartej części "Diabelskiego Domu", czy znowu instrumentalnym "Bieluniu", choć KAT nigdy przecież jakoś wyraźnie nie oglądał się za siebie. Nigdy nie zgadzałem się z tymi, co to czapkę błazna Romanowi na głowę wkładali, ale kolejnym atutem "Biało-Czarnej" są ironiczne, acz bezapelacyjnie szalenie dojrzałe teksty wokalisty, z chirurgiczną precyzją trafiające w sedno problematyki życia w kraju nad Wisłą. Uroku dodaje im niewątpliwe nawiązanie do archaicznego już obecnie, staropolskiego słownictwa, z którego autor wyłowił tyle ciekawych części mowy, że aż miło poświęcić im chwilkę. "I puka kler... Dwa wory będzie mniej. I puka "pon". Zostawił dworski pic.. I nic. Mieli się, bieli się. Wszystko im dasz Wory na grzbiet. Garbaty skłon. Męczy cię, dręczy cię. -Coś tu nie tak? Pęka nerw. Żarna stop." - słychać w utworze "Szkarłatny Wir" i powiedzcie mi moi mili - jak tu nie zawiesić oka? Oczywiście mistrzowskie ślady instrumentów idealnie z nimi korespondują. Nie licząc perkusisty Irka Lotha odpowiadają za nie gitarzyści - Piotr Radecki i Krzystof Pistelok (HORRORSCOPE) oraz basista Michał Laksa i perfekcyjnie wywiązawszy się z owych "obowiązków" zapewnili tej płycie doskonałe solówki, ciekawe aranżacje, precyzyjnie tnące ostrza riffów ("Maryja Omen") i hektolitry rasowego, heavy metalowego soku. Wątpię, by referowanie nastrojów każdego utworu z osobna było wskazane, bo tracklistę i tak macie/mieć będziecie, a każdy z nich miażdży w jednakowy, spektakularny wprost sposób. Zaznaczyć natomiast trzeba, że nie mogło się obyć bez ballady i "Wolni od Klęczenia" to utwór, o którym "w dobrym tonie" na pewno jest powiedzieć: "ee... gdzie mu tam do starych przytulańców KATA...", a o którym ja tak mówić nie zamierzam. Nie można też zapomnieć o fenomenalnie świeżutkim, zostawionym na koniec "Kapucyn Zamknął Drzwi", który razem z "Kupą Świąt" reprezentuje najszybszą część albumu. "Biało-Czarna" to płyta wymagająca przesłuchań. Jako bezkrytyczny miłośnik kultowej kapeli, który postawił olbrzymią poprzeczkę przed owym tytułem, wiem o tym z autopsji. Wiem również doskonale, że gdy zarówno rozum jak i serce mówią, że coś "żre", to znaczy, że "żre". Bacząc na obecność tak niedoścignionych i otulonych woalką ikonoklazmu mega arcydzieł w życiorysach Romka i Irka, jak "Oddech Wymarłych Światów" czy "Bastard", planowałem odjąć choćby pół punktu, lecz płyta wybitna to płyta wybitna, niezależnie od roku wydania, układu personalnego czy naklejki.

ocena:  10/ 10

www.kat.info.pl/kat_serv/index.html


www.mystic.pl/plyty_winylowe,kat__roman_kostrzewski-bialo-czarna_lp_cd_gatefold,11217.htm


www.myspace.com/katandrk666


www.roman-kostrzewski.com.pl


autor: Kępol



<<<---powrót