| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BARING TEETH

"Atrophy"

Willowtip Records & Hammerheart Records (CD 2011) 

Muzykę BARING TEETH można porównać do obrazów niejakiego Hansa Rudolfa Gigera, w których organiczna potworność spotyka się z zimną stalą elementów mechanicznych i bezdusznością plastikowych syntetyków. Gdy "Atrophy" kręci się w odtwarzaczu, ucho wyłapuje drgania, dzięki którym głowa wie, że to z całą pewnością techniczny death metal o mocno cybernetycznym charakterze, ale coś tu, że tak powiem, "nie gra". Coś na tym obrazku jakby odcina się od reszty. A gdyby tak kawałki INCANTATION czy innego AUTOPSY podsunąć do obróbki takiemu panu Benowi Weinmanowi lub chłopakom z INEVITABLE END? Po takiej współpracy można by spodziewać się efektu co najmniej piorunującego i choć do poziomu każdego z wyżej wymienionych troszeczkę tu brakuje, to jednak trzeba przyznać, że BARING TEETH wykazuje kolejną cechę dzieł rzeczonego ojca "Obcego", a mianowicie to, że oba, na pozór kontrastujące ze sobą światy, zespół zlał w niepodzielny monolit. Gdzie biegnie tu granica między grobowym, surowym, rasowym death metalem a technicznymi łamańcami? Chyba tylko wokale wyraźnie reprezentują tę naturalną, pierwotną siłę, zaprzęgniętą przez lwią część instrumentalnych partii do precyzyjnie sprofilowanej, futurystycznej karocy. W dwóch pierwszych utworach można jeszcze kręcić nosem i marudzić, że wielu już tak sobie pogrywało, ale gdy wybrzmi początek "Distilled In Fire" osłupienie murowane! Już samo wyciągnięcie takich dźwięków z zupełnie podstawowego zestawu instrumentów (wszakże nie znajdziemy nigdzie wzmianki o wykorzystaniu czegoś kuriozalnego) przynosi argument do złożenia najgłębszych wyrazów uznania, a przecież kolesie sypnęli nimi z niemałą precyzją. Wprawdzie dla kogoś, kto nie patrzy zbyt przychylnym okiem na wszelkie odstępstwa od zamierzchłej, gatunkowej tradycji, zabrzmią one niczym największe muzyczne dziwactwa, ale ci o otwartych uszach będą mogli się pożywić. Dalsza część płyty rozwija się w kierunku tak zwanych wolnych temp. Początkowo dość niewinnie, bo "Vestigial Birth" buchnie czasami jakimś brutalnym przyspieszeniem (które dadzą się też odfajczyć w "The Dead Hand" czy "Anti-Holy"), ale im dalej w las, tym mniej drzew, a więcej rozległych, straszących pustką przestrzeni. Pustką nie koniecznie w wydaniu negatywnym, że tak uspokoję wszystkich utrzymujących, że "wolniej" to w metalu od razu "gorzej". Każdy, kto lubi wałki w stylu NEUROSIS czy BARONESS, na pewno polubi drugą część płyty, w której wiele takiego grania mu się dostanie, a kończący rundę, niemal trzynastominutowy "Tower of Silence" zachwyci nie tylko mozolną dusznością, ale i klimatycznym użyciem jaskrawych, gitarowych dysonansów.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/baringteeth


www.facebook.com/baringteeth


www.willowtip.com/bands/details/baring-teeth.aspx


www.hammerheart.com


autor: Kępol



<<<---powrót