| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLOOD FREAK

"Mindscraper"

Willowtip Records & Hammerheart Records (CD 2011) 

Amerykańce to natrzepali już tyle muzy, że jeśli ktoś chciałby posłuchać wszystkiego, co zostało stworzone tam nawet w samej muzyce metalowej przez ostatnie 20 lat, musiałby pewnie poświęcić na to resztę swego życia. Dlatego naszym zadaniem jako recenzentów jest odsianie ziaren od plew i zasugerowanie co warto wrzucić do odtwarzacza, a co nie bardzo. BLOOD FREAK należy do tych zespołów, których można słuchać, acz nie całkiem koniecznie. "Mindscraper" nagrany przez kwartet z Portland (w stanie Oregon) to już czwarty pełny album tego kwartetu dowodzonego przez pochodzącego z Kalifornii Maniac Neila, co dał się wcześniej poznać jako jeden z muzyków wchodzących w skład FRIGHTMARE i chociaż nie znam poprzednich krążków, to mogę się domyślić na podstawie różnych danych z internetu, że ten band kręci się od samego początku wokół brutalnego death metalu, mniej lub bardziej skażonego grindcore'm. Generalnie idea jest taka, że muza opiera się na growlujących wokalach, death metalowych riffach, gwałtownych zrywach w stylu grind, krótkich, lekko chaotycznych solówkach i horrorystycznej otoczce. Tak właściwie to sample, bo to one w dużej mierze o tym ostatnim przesłaniu świadczą, pojawiają się jedynie w introdukcji pt. "Psychoplasmics", a dalej już mamy przede wszystkim brutalną jazdę, która nie ogranicza się jednak wyłącznie do blastów non-stop. Tak już całkiem obrazowo, to napisałbym, że chwilami "Mindscraper" plasuje się gdzieś na poziomie i w stylistyce "Symphonies of Sickness" CARCASS, a ci, jak pewnie wiecie, zanim zaczęli grać bardziej technicznie i melodycznie, poruszali się w rejonach gore death/grind'u. Takich dość zbliżonych do tego konkretnego przykładu momentów na "Mindscraper" jest całkiem sporo i niech to będzie czymś w rodzaju opisu tego materiału. W "Sex Trash Princess" BLOOD FREAK posuwa się ciut dalej lub bliżej (zależy jak na to patrzeć) w historii CARCASS, bo pewien pojawiający się w drugiej części motyw jest wręcz zrzynką z któregoś z nagrań z "Necroticism". Z rzeczy, które mnie drażnią odnośnie "czwórki" Oregończyków, należą jeszcze sama długość płyty, bo równie dobrze mogłaby trwać nieco ponad pół godziny, a kręci się w odtwarzaczu przez niemalże 3 kwadranse oraz solówki grane bez rytmicznej gitary, ale powiedzmy, że to drugie jest już takim swoistym patentem wprowadzonym przez Maniac Neil'a, by wersje koncertowe brzmiały w zbliżony sposób do studyjnych. Czy więc polecam ten album jako osłuchany człowiek? Jeśli zachęciło Was to opisywanie BLOOD FREAK jako pewnego nawiązania do CARCASS, to pewnie tak, choć byłbym skłonny, by odesłać Czytelników do innych recenzji, w których zdecydowanie rekomendujemy to i owo.

ocena:  5,5/ 10

www.slashermetal/bloodfreak


www.myspace.com/bloodfreakband


www.willowtip.com


www.hammerheart.com


autor: Diovis



<<<---powrót