| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CHRIS CONNELLY

"Artificial Madness"

Relapse Records (CD 2011) 

Nie wiem czy Chris Connelly posiada w swym mieszkaniu kanapę ustawioną klasycznie - naprzeciw telewizora, ale z całą pewnością nie jest ona ciepła od jego czterech liter. Piętnaście solowych krążków studyjnych na karku to wynik niebagatelny nawet dla najstarszych muzycznych wyjadaczy. Były muzyk MINISTRY uchylił nieco rąbka tajemnicy, prezentując w sieci krótki utwór "Wait For Amateur", który nowy, pełny, studyjny jego krążek miałby pilotować. Było to aż nadto by wyostrzył się mój apetyt na "Artificial Madness" i fakt, że dostałem ten krążek do recenzji, niewątpliwie mnie ucieszył. Connelly obiecywał, że fani plastikowej, pseudorockowej papki, nie będą na nim mieli czego szukać i myślę, że "Artificial Madness" to płyta dokładnie takiego pokroju. Już okładka zdradzała, że będzie szczerze, że artysta wywali na wierzch drzemiące w nim instynkty i po wielokrotnym przesłuchaniu całości mogę zawyrokować, że piosenki wyszły mu całkiem dosadne, co nie znaczy, że proste w odbiorze. Owa bezpośredniość, o której wspomniałem, ma się odnosić przede wszystkim do sposobu użycia instrumentów, które na "Artificial Madness" brzmią w sposób nad wyraz organiczny i naturalny. Nawet słuchając tego albumu w formacie mp3, ciężko uwierzyć, że to muzyka w wymiarze cyfrowym, nad całością unosi się bowiem silna woń analogowych nagrań. Mimo iż krążek wyjechał spod konsolety Sanforda Parkera ciężko uciec od stwierdzenia, że od strony realizatorskiej cechuje go klimat produkcji słynnego Steve'a Albiniego, gdzie zarówno jego własny BIG BLACK, jak i krążki "obcych" kapel, które wyprodukował, mogą służyć za pewne odnośniki. No i coś z MINISTRY też tutaj znajdziemy, jednak bez większego nacisku na elementy industrialne. Tak właściwie ciężko ulokować ten album w jakiejś konkretnej przegródce. Nie brakuje co prawda kawałków brzmiących, zgodnie z pochodzeniem Chrisa, w sposób iście brytyjski jak "Imperfect Star" czy "The Subjects", ale wiele tu punkowej energii, która wysmagała moje membrany już w dwóch pierwszych utworach, czyli w tytułowym i wspomnianym "Wait For Amateur" a w "Classically Wounded" (mającym w sobie coś z twórczości THE DOORS) można dosłuchać się nawet pewnych wpływów shoegaze'u. Gitara (tutaj Chrisa wspomaga Dallas Thomas) brzmi za każdy razem rasowo i konkretnie, perkusja Legera mocno i zdecydowanie odmierza kolejne uderzenia. Mamy jeszcze bas Willa Lindsaya (którego możecie kojarzyć z zasług w NACHTMYSTIUM czy WOLVES IN THE THRONE ROOM), jaki nie zostawia słuchacza samemu sobie i świetnie słychać go w każdym momencie płyty. Teksty, o których sam Connelly wypowiedział się oficjalnie, niosą ze sobą gorzki przekaz dotyczący destruktywnej działalności człowieka i pobrzmiewa w nich silnie antymilitarna nuta ("The Paraffin Hearts"), w którym to temacie powiedziano wiele, ale - jak widać - na pewno nie wszystko. "Artificial Madness" to kawałek szalenie udanego, brytyjskiego rocka w new wave'owym sosie i mrocznym wydaniu, doprawionego szczyptą industrialu, który nie zapomina o punkowej zadziorności stanowiącej o jego korzeniach.

ocena:  8/ 10

chrisconnelly.com/


www.facebook.com/ChrisConnellyOfficial


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót