| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CROWN OF AUTUMN

"The Treasures of Arcane" (transfigurated edition)

My Kingdom Music (CD 1997 - 2011) 

Żeby nie było, że udaję Greka przyznam od razu bez większych ceregieli, że wydawnictwo powyższe - mimo iż będące reedycją - mogę osobiście potraktować jako tak zwaną "nowość". Materiał "The Treasures Arcane" ukazał się pierwotnie w roku 1997 i bardzo dobrze, że My Kingdom Music zdecydowali się go odświeżyć, bo takich "zabłąkanych owieczek" jak ja, jest jak mniemam, o wiele więcej. Spora ich część to znając życie młodsza frakcja metalowego audytorium, a jeśli ta rozkochuje się obecnie w NIGHTWISH'owo - power metalowych rapsodiach o płonących mieczach i niesplamionych strachem rycerzach, to winna ona usiąść i słuchać. Debiutancki album włoskich metalowców to perfekcyjny niemal przekrój przez całość klimatycznego metalu swojego okresu i już po kilku przesłuchaniach można dojść do wniosku, iż fakt braku tej nazwy w towarzystwie tych najczęściej obecnie przywoływanych reprezentantów epickiego oręża jest srogim nieporozumieniem. Stylistycznie "The Treasures Arcane" zbudowany jest z elementów bardzo różnych podgatunków metalowego grania. Po klawiszowym, parasymfonicznym intro "Equinox" rusza powermetalowa galopada pod tytułem "Towers of Doleful Triumph" i takowa wbija się w melo-black metalowy fragment, który bez problemu wprowadzi do ustroju każdy fan wczesnego CRADLE OF FILTH czy MORK GRYNING, ustępujący później miejsca folkowemu przygrywaniu "na pudle". Kolejny kawałek, "A Lyre In the Vesper's Calm", zaczyna się wolniej, ale słychać tu naprawdę konkretny riff, jeden z lepszych na całym krążku, po którym znowuż robi się folkowo, a growling przeplata się z czystym wokalem. Przecudnie manewrowali wtedy ci panowie między poszczególnymi postaciami skandynawskiego ciężaru i nawet jeśli u podstaw narodzin CROWN OF AUTUMN leżą długie godziny spędzone z kasetami AMORPHIS, to nie sposób wręcz oprzeć się konstatacji, że formacja ze słonecznej Italii, w niczym fińskiej legendzie nie ustępuje. Potrafią pograć sobie nie podłączając nawet gitar i tak jak w przykładowym "Nocturnal Gold pt. I: In Ageless Slumber" połączyć demoniczne melodeklamacje z kościelnymi klawiszami w duet podniosły i na swój sposób subtelny, bądź podobnie jak w "Thou Mayst In Mee Behold" czarować partiami gitary akustycznej i klawiszy, które chwilami tylko podkreśla cięższy, utrzymany w atmosferze pewnych odcieni doom metalu, riff. Nie przeszkadza im to natomiast w tym, by runąć po chwili z niebywałą szybkością, energią i precyzją, siekąc na lewo i prawo mieczami gitar. Każdy jeden instrument użyty jest tutaj z pomysłem i bez niepotrzebnego zadęcia i myślę, że to między innymi na tym polega magia metalu lat 90., o której to dzisiaj mówi się tak wiele. Puchary podgatunków były wtedy względnie pełne, z takiego klimatycznego blacku czy deathu można było pić do woli bez zatroskania o konieczność podkręcania parametrów czy zaginania rytmu, a przecież "The Treasures Arcane" to album daleki od wtórności nawet z dzisiejszej perspektywy. Jak łatwo się domyślić - nie obyło się bez pewnych "odkurzeń" i dzięki nim utwory ponownie zmiksowano, zremasterowano, w nową szatę graficzną zawinięto i o materiał demo "Ruins" poszerzono. Szczęśliwy kto ma.

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/pages/Crown-Of-Autumn/184679598214085


www.myspace.com/crownofautumn


www.crownofautumn.com/


www.mykingdommusic.net


autor: Kępol



<<<---powrót