| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DENIAL FIEND

"Horror Holocaust"

Ibex Moon Records (CD 2011) 

Nie zawsze podoba mi się, że podpisuje się papiery z kimś głównie dlatego, że w zespole grają znane nazwiska. Nie zawsze idzie to w parze z dobrą muzyką, nie zawsze sprawdza się na płycie. Tako też jest w przypadku DENIAL FIEND, które ze starą dobrą Florydą ma tyle wspólnego, że jedno z nazwisk w tej kapeli to Terry Butler, który grał przecież w tak uznanych markach jak DEATH, MASSACRE, SIX FEET UNDER czy OBITUARY. Nie mam pojęcia, czy także pozostali muzycy od zawsze zamieszkują najbardziej wysunięty na południowy wschód stan USA, ale warto tu napomknąć, że gardło zdziera u nich ex-wokalista hard-core'owego THE ACCUSED Blaine "Fart" Cook, na gitarze pomyka Sam Williams (DOWN BY LAW, THE SPEARS), a na garach tłucze Rob Rampy (D.R.I., THE SPEARS). Jeśli jeszcze ktoś liczy na to, że "Horror Holocaust" to album death metalowy (nota bene drugi w dyskografii tego bandu), niech odrzuci od siebie tę myśl, bowiem DENIAL FIEND to przede wszystkim rytmiczne granie spod znaku crossover. Takie, do jakiego przyzwyczajały nas lata temu na przykład rzeczone D.R.I., S.O.D. i THE ACCUSED, po części także SUICIDAL TENDENCIES, CRO-MAGS, CRUMBSUCKERS, a nawet AGNOSTIC FRONT. Czwórka amerykańskich weteranów nawiązuje tutaj więc do szeroko pojętego HC, poniekąd też do punka i czegoś na skrzyżowaniu thrash i core. Chwilami brzmi to nawet stosunkowo świeżo i spontanicznie, jednak tak na dobrą sprawę, po przesłuchaniu tego krążka razy kilka niewiele pozostaje w pamięci. Może jednak warto wspomnieć o "A Fiend Without a Face", bo to numer trochę odróżniający się od pozostałych - bardziej pokombinowany, z klawiszowym ozdobnikiem, dzięki czemu pozytywnie zaskakuje. I jeszcze jedna dziwna rzecz wiążąca się z tym wydawnictwem, bo wedle informacji Ibex Moon Records, gościnnie pojawili się tutaj James Murphy, Steve Swanson i Ralph Santolla, i fakt, solówki jakieś są tu i ówdzie, ale przemykają prawie niezauważone. No OK., w ostatnim "Hell Asylum" solówki są na tyle długie, że nie da się ich nie usłyszeć hehe. Ogólne wrażenie jest więc jednak, jak sami możecie się domyślić, poniżej średniej. Jaki z tego morał? Nie wszystko złoto, co się świeci. Albo może inaczej - nie zawsze gdy w zespole grają znane nazwiska idzie to w parze z dobrą muzyką. Ale to już właśnie napisałem na samym początku, więc rozłączam się. Over!

ocena:  4/ 10

www.myspace.com/denialfiendband


www.ibexmoonrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót