| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EXTINCT GODS

"Wartribe"

Let Them Come Productions (CD 2011) 

O moja matko i córko! Pośród dziesiątek premier Roku Bezpańskiego 2011, debiucik EXTINCT GODS powiewa niczym sztandar na zdobytej ziemi wroga! Niby nic takiego. Ot, programowy właściwie można by powiedzieć death metal z niewielką dozą core'owej polewy i słodkiego, melodyjnego nadzienia to dziś żadna nowość, żadne zaskoczenie i żadna sceniczna rewolucja. A jednak płyta poraża i to bynajmniej nie personaliami twórców, choć trzeba przyznać, że jak w czyimś CV widnieje praktyka w LOST SOUL podczas sesji "Immerse In Infinity", to potrafi to oko przyciągnąć. Dominik Prykiel, który dwa lata temu położył ślady wioseł na jednym z bardziej wówczas znaczących, krajowych wydawnictw, odwalił tu na spółkę ze Szczepanem Inglotem robotę godną sowitej premii. Panowie potrafili rozpiąć swe szarpnięcia między SLAYER'owym ujadaniem ("Another Utopia Falls") a melodyjnym graniem w guście AS I LAY DYING, które świetnie słychać choćby w refrenie "Credo" lub "Innocence Disposal", choć od czasu do czasu drobniejsze smaczki tego typu też o sobie przypomną. Po drodze zaliczyli zagrywki, jakich do sekcji bonusów nie zepchnęłyby takie kapele jak ZYKLON ("Device of Survival"), stylistycznie rozchwytywany ostatnio HATE ETERNAL czy nasza krajowa śmietanka w postaci SCEPTIC, VIRGIN SNATCH, VADER, od których to patentów wręcz kipi cały album. Na nic zdają się jednak zestawienia i kwieciste metafory, gdyż to, co wrzucone zostało na płytę trzeba po prostu obadać samemu. Co z tego, że wyleję superlatywy nad takim instrumentalnym "Procession" i napiszę, że tłuste riffy posadzono tu na szkielecie fenomenalnie pykających talerzy Michała Jarosza, skoro i tak nie odda to naturalizmu i rzetelności tego niebywale zgrabnego rzemiosła. Na wielką pochwałę zasługuje wokal Adama Rodakiewicza, którego trzewia zieją nieludzkim growlingiem oraz krzykiem o wspaniałej barwie i niesamowitej masywności. Reszta muzyków wtóruje im więc wzorowo, co daje w rezultacie iście obiecujący kawałek ciężkiej niczym ołów, lecz z drugiej strony, tnącej ze stoner rockową swobodą stali. Są też delikatniejsze akcenty jak choćby orientalizmy w bombardującym świetnym refrenem "Q.U.A.L.M." bądź klawisze w genialnej końcówce "Credo" czy w "Another Utopia Falls". Słabsze momenty? Zwolnienie w "Deconstruction" z klimaciarską, przepuszczoną przez efekt partią gitary solowej, które w nader nachalny sposób kojarzy się z refrenami "Kings of the Carnival Creation" czy "Vredesbyrd" DIMMU BORGIR, co nie wygląda mi na jakiś wielki zbieg okoliczności w obliczu tego, że "Innocence Disposal" zamyka temat może nie skalkowany, ale na pewno nieodparcie przypominający o tym, że na remake'u "Stormblast", klawiszowy "Sorgens Kammer" Norwedzy zastąpili "pełnym", blackowym numerem. Są to moje prywatne, drobne zastrzeżenia odnośnie pojedynczych fragmentów, których nikt nie powinien brać zanadto do serca, bo nawet utwory, z których one pochodzą, całościowo potrafią się obronić. Za przykład niech robi "Deconstruction", w którego wstępie Adam serwuje taką gardzielową zawieruchę, że niejeden głośnik kablem się przeżegna. Jakiś rok temu wyszedł pierwszy studyjny krążek dobromiejskiego, co najmniej obiecującego HYPERIAL i jeśli jego klimat potrafił do Was przemówić, to jest to kolejny powód by sięgnąć po EXTINCT GODS.

ocena:  8,5 / 10

www.myspace.com/extinctgods


pl-pl.facebook.com/ExtinctGods


let-them-come.eu/


autor: Kępol



<<<---powrót