| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HEAVY LORD

"Balls To All"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2011) 

Cenię sobie rosyjską Solitude Productions za umiejętność wyłapywania co ciekawszych kapel, o których istnieniu mało kto wiedział, a to wcale nie oznacza, że są gorsze od tych już uznanych na scenie doom czy sludge metalowej. Holenderski HEAVY LORD to tego doskonały przykład. Zespół, który przybył znikąd i poniekąd zniszczył konkurencję. Odkrywszy go dzięki "Balls To All" możecie cofnąć się w czasie i posłuchać kawałka dobrej muzy także na poprzednich wydawnictwach. A na nowym albumie posunęli się jeszcze bardziej i połączyli bujane, sabbath'owskie klimaty z psychodelią, co od razu ich skreśla w komercyjnym świecie, gdzie liczy się li tylko kopiowanie CANDLEMASS czy SOLITUDE AETERNUS, tak dla wyrazistego przykładu o co tutaj chodzi. HEAVY LORD to nie żadne czcze paplanie o tym, jak to 'true' doom metal powinien brzmieć, bo oni mają swoją wizję od paru niezłych lat i nie zamierzają poddawać się modom, dlatego raz jeszcze to podkreślę - surowe granie jest czymś w rodzaju antidotum na to, co zamierzają sprzedawać Wam duże wydawnictwa płytowe. "Balls To All" to takie zmieszanie DANZIG na prochach z tym, co wynika z ich interpretacji co najmniej kilku lat działań BLACK SABBATH w latach 70-ych, co automatycznie wyklucza tych trzech Holendrów z grona kolesiów, którzy liczą na szybką kasę. Bo próbowali i próbują tego różni pod różnymi szyldami, jak na przykład "occult metal" czy "stoner rock", ale mało komu udaje się oszukać publikę, jak to zrobił MONSTER MAGNET, który zacne rzeczy w swojej dyskografii, owszem, nagrał, ale kichy i byle czego również. Ale nie o tym miałem pisać, a o HEAVY LORD, bo na ich nowym (jak i na starszych) albumie można znaleźć parę interesujących dźwięków. Już drugi (pierwszy to krótkie intro) na albumie numer tytułowy to niezła "ciężarówa", która spodoba się tak fanom klasycznego doom'u, jak i tworów pokroju BARONESS. Jest krótko, mocarnie i konkretnie. "Kick Teeth" to z kolei przywołane przeze mnie DANZIG, ale aż tak łatwo i przyjemnie nie jest, bo od momentu, gdy Steve używa growli już nie mamy do czynienia z kolejną wersją "Mother" czy tym podobnego klasyka ekipy Glena Danzig'a. Kawałek ten skręca w pewnym momencie również gdzieś w post-metalowo/sludge'owe rejony. Tylko z pozoru bardziej przyswajalny jest "Dieselweed", ale tu "kłania" się przede wszystkim wczesny BLACK SABBATH, ale równie dobrze można przywołać parę nazw ze stajni Relapse Records i pierwsze płyty CATHEDRAL. Pachnie ziołem i lekką paranoją też. Robi się bardziej psychodelicznie i w tym momencie należy wspomnieć o opętanym "Mare Tranquillatis", które z jednej strony operuje wspomnianymi już wcześniej środkami, ale z drugiej pozwala sobie na więcej improwizacji i szaleństwa. I tak już jest do końca tego albumu, co chyba wystarczająco zachęci do zapoznania się tych wszystkich, którzy dotrwali do końca tej mojej tyrady.

ocena:  7,5/ 10

www.myspace.com/heavylord


heavylord.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót