| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MYRATH

"Tales of the Sands"

XIII Bis Records (CD 2011) 

Nigdy nie dyskryminowałem zespołów grających w ramach ogólnie rozumianego folk metalu, choć z drugiej strony, one i ja jakoś niekoniecznie i nie zawsze mieliśmy się ku sobie. Wiadomo - życie. Musiałbym poddać się zabiegowi usunięcia narządów słuchowych by nie odnotować tak wyśmienitych owoców owej konwencji jak dla przykładu "Salam" ARKAN'a czy "Navaz" SILENT STREAM OF GODLESS ELEGY (by zbyt daleko od chwili obecnej nie odbiegać), choć tak w zasadzie swego prywatnego pupilka w owym stadku jakoś nigdy usilnie nie szukałem. Mimo to stało się - Mahomet poszedł do góry. W treści prognoz snutych nad tunezyjskimi krzewicielami muzycznej tradycji swego narodu z MYRATH, powiewa silna nuta prawdopodobieństwa. Szamani i czarownicy zaklętych w dźwięki dusz, jacy wcześniejsze albumy formacji otrzymali do zrecenzowania, dawno już wywróżyli jej świetlaną przyszłość i prężną, międzynarodową karierę i choć dla podobnych działań ekspansyjnych ciężkie czasy nastały, MYRATH ma olbrzymią szansę przyciągnąć do siebie całkiem rozległy dywanik bacznie słuchających głów, gdyż oprócz fanów wspomnianego folku, mogą spokojnie wejść w jego skład wielbiciele prog czy heavy metalu. ARK, EVERGREY, AYREON, SYMPHONY X, ORPHANED LAND - jeśli takie nazwy pompują w czyimś organiźmie adrenalinę na zmianę z endorfinami, to nowy MYRATH wyprodukuje mu prawdopodobnie dawkę śmiertelną. O bogowie bliskowschodnich mórz i lądów! Przecież "Under Siege" wystarcza, by wiedzieć, że z "Tales of the Sands" żartów nie będzie, bo to co w nim zawarto, to symbioza formy i treści najwyższej klasy, po której nie zostaje nic do dodania. Utwór rozpoczyna przytulona do kobiecego głosu elektronika, nie śpiesznie wchodzi sobie etniczny rytm i ciężkie, rwane, progmetalowe riffy. Z jednej strony dzieje się całkiem sporo, z drugiej - nie ma utraty spójności, a królujący temu wszystkiemu refren, tudzież wokal Zahera Zorgatiego - którego sam Mats Leven by się nie powstydził - nie pozostawiają miejsca na niedomówienia. Fajnie? Fajnie. Ale "Braving the Seas" (w którym nawet thrashowy galop brzmi baśniowo!) jest jeszcze lepszy, a takie kawałki jak "Sour Sigh", "Wide Shut" bądź "Requiem For a Goodbye" odbierają czucie w narządach przekazu werbalnego! Ten pierwszy to gitarowy temat tak odjechany, że aż głowa pęka, no i refren jak z innego świata! Dwa następne mają wyciszenia jakby rodem z najlepszych płyt EVERGREY, chwytające za serce najczystszym liryzmem i wdziękiem zamiast mamić straganową cukierkowością, jaka niestety często święci dziś tryumfy. Czepiano się takich COHEED AND CAMBRIA, że na ostatniej płycie uprościli struktury utworów i nadrobiwszy zaległości z dwóch poprzednich krążków MYRATH, zobaczyłem oczyma wyobraźni wszystkie te oburzone komentarze dotyczące formy "Tales of the Sands". Zgadzam się, że utwory z tej płyty cechuje charakter czysto piosenkowy i że o kilkunastominutowych, progresywnych kolosach można na niej pomarzyć, ale tego co się w nich dzieje nie zmierzymy miarą jednostek układu SI. Ci goście są już najzwyczajniej w świecie tak dobrzy, że do uprawiania muzyki progresywnej wystarczają im niewielkie odcinki czasowe. Nie ma przesytu, nie ma niedosytu, jest lotka trafiająca w sam środek tarczy!

ocena:  10/ 10

www.myrath.com


www.myspace.com/myrathband


www.facebook.com/pages/Myrath/108057849214674


www.13bis.com/


www.myspace.com/13bisrecords


autor:  Kępol



<<<---powrót