| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OLD SILVER KEY

"Tales of Wanderings"

Season Of Mist Records (CD 2011) 

Gdy krytykowałem materiał z reedycji "Blood In Our Wells" ukraińskiego DRUDKH, ziewanie utrudniały mi te momenty, w których słychać było, że coś do powiedzenia ci muzycy jednak mają i wiedziałem, że wcześniej czy później, wyjdzie spod ich palców coś godnego przesłuchania. OLD SILVER KEY to świeżutki projekcik, w którym chyba tylko wokalista nie ma za sobą gry pod wspomnianym wcześniej godłem. Ich muzyczna oferta znacznie różni się od tej, którą proponuje macierzysty zespół, ale tylko z pozoru. Na "Tales of Wanderings" składają się bowiem utwory utrzymane w klimacie głównie rockowym, z tendencją do przyspieszeń, jakie zbliżają je do granic konwencji melodyjnego, klimatycznego black metalu z okolic BORKNAGAR czy AGRYPNIE, z bardzo ostrożnie dawkowaną agresją ("Cold Spring", "Burnt Letters"). Wokal Neige przez cały czas pozostaje czysty i choć momentami wkrada się weń szczypta fałszu, to jednak można mu to wybaczyć ze względu na całkiem udane dopasowanie do sennej, melancholijnej i bardzo mocno sentymentalnej atmosfery krążka. Sporo tu z szeroko pojętego brytyjskiego rocka. Odnosi się to również do tych progresywnych kapel, jak choćby PORCUPINE TREE, czy nawet solowego szyldu Stevena Wilsona, co zaznacza się aż nazbyt wyraźnie w utworze "About Which an Old House Dreams" i powiem szczerze, że w bardziej surowej, rasowej materii takie granie prezentuje się nad wyraz atrakcyjnie. Uwielbiam rozmarzoną atmosferę w muzyce, która oczarowała mnie w ostatnich latach na krążkach takich zespołów, jak norweska LYDIA LASKA czy litewski STRANGER AEONS (by nie walić wiecznie mainstreamowi nazwami), a tutaj mamy jej po prostu co niemiara. Słuchając każdego utworu momentalnie wracamy do miejsc i czasów za którymi tęsknimy, mówią do nas twarze, z jakimi - z prozaicznych najczęściej przyczyn - nie rozmawialiśmy od lat nawet przez smsy; znów pachnie tym, o czym pamięć budzi u nas nastrój zamyślenia. Myślę, że moje wnioski nie są odosobnione, bo wystarczy zerknąć na fenomenalny teledysk do utworu "Burnt Letters", by wiedzieć, że Fursy'emu Teyssierowi przyszły do głowy dość podobne. Myślę, że w przyszłości gość może być rozpoznawalny jako taki branżowy specjalista do spraw klimatycznych, rysunkowych klipów... Wracając na ziemię muszę jeszcze wspomnieć, że grupa świetnie operuje tak zwanymi ozdobnikami (klawisze w "Cold Spring"), które odgrywając dość ważną rolę, wtapiają się po prostu idealnie w całość. Natkniecie się też na trochę ciekawych, "podchwytliwych" patentów, lecz wszystkiego nie zamierzam Wam wykładać [śmiech]. Nie jest to muzyka, którą polubią wszyscy. Wielu odrzuci ją zapewne z uwagi na surowy, spontaniczny, pierwotny charakter. Jak dla mnie, współcześnie powstaje wystarczająco dużo, perfekcyjnie dopracowanych płyt i osobiście wolę gdy grupa gra na luzie i czaruje niż sypie milionem metronomowych solówek i nie jest w stanie podnieść mi poziomu endorfin czy adrenaliny choćby o minimum. Rasowe, chropowate, nieoszlifowane, acz naprawdę bajkowe granie! A może, między innymi, właśnie dlatego bajkowe...?

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/seasonofmist/photos/70886570


www.facebook.com/pages/Old-Silver-Key/228530643844214


www.season-of-mist.com/bands/old-silver-key


autor: Kępol



<<<---powrót