| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PYRRHON

"An Excellent Servant But a Terrible Master"

Selfmadegod Records (CD 2011) 

Nowojorski zespół pod polskimi skrzydłami? Temat globalizacji to, jak widać, nie tylko czcze gadanie, ale wspomniana koneksja winna przynieść chlubę raczej muzykom. Chłopcy znają się na rzeczy i na pewno nie urwali się z choinki, ale wydaje mi się, że promocyjne superlatywy można w ich przypadku troszkę jednak odfiltrować, gdyż PYRRHON jawi mi się bardziej jako kolejny, standardowy przedstawiciel sceny technical death metalowej, niż absolutnie sensacyjne odkrycie na tych właśnie deskach, jakim to został ostatnio okrzyknięty. Chyba coś rzeczywiście jest w stwierdzeniu, że wielka, pojemna czara z napisem "metal" powoli zaczyna się przebierać i rzesze maniaków, jacy zapragnęli się z niej napić, dostaną lada chwila czarną cieczą po czuprynie. Co można jeszcze zagrać, by zaskoczyć i ujarzmić fana takiej muzyki? Gdyby "An Excellent Servant But a Terrible Master" wyszedł z dziesięć lat temu, pewnie leżałbym łapami do góry i ślinił się, niczym pies, na kolejne przesłuchania. Mówiono wtedy (zaokrąglijmy), że MORBID ANGEL bardziej kombinują niż grają, że więcej w tych dźwiękach matmy niż "trupiego jadu", to samo zresztą zwykło się prawić o genialnym MESHUGGAH. Słuchając "Gateways To Annihilation" wiedziałem, że to płyta ambitna, przerastająca z nawiązką epokę w jakiej została nagrana. Co dzieje się dziś? Wrzućcie sobie przykładowy "Idiot Circles" z debiutu PYRRHON, a wiele się wyjaśni, bo to co wyrabia się w tym utworze, to bezogródkowe nawiązania do muzyki mistrzów, a jakby tak naprawdę dobrze poszukać, to w każdym kawałku na płycie coś ze wspomnianej stylistyki się wyłowi. Z dyskografii HATE ETERNAL, do którego Rutan przeniósł te same wzorce, pochodzi co najmniej tyle samo szablonów, od których koledzy na tej płycie odrysowują swoje zagrywki. Cóż innego słychać we "Flesh Isolation Chamber"? Typowa "eternalowa" rzeź, która w moim mniemaniu o niebo lepiej wyszła na ostatnim albumie sąsiadom z tej samej stajni, czyli naszemu rodzimemu CALM HATCHERY. Oprócz kultowych już, dysharmonicznych akordów mamy na "An Excellent..." charakterystyczne dla każdego otwieracza, każdego albumu HATE ETERNAL, zabiegi rytmiczne i we wspomnianym "Flesh..." dadzą się jeszcze usłyszeć subtelniejsze frazy wioseł, jakby żywcem wyjęte z przedostatniej płyty OPETH, czyli "Watershed". Są też delikatne, gitarowe wyciszenia, których można bez problemu posłuchać na płytach ferajny Thordendala. Wszystko to połamane rytmiczne w zgodzie z dzisiejszymi standardami i obrobione tak, by było w miarę ciekawie, daje w rezultacie krążek naprawdę solidny, ale z całą pewnością nie taki, który w naturalny sposób może zwrócić na siebie uwagę odbiorcy. Całkiem przyjemnie natomiast się on kończy, bo odbywa się to po wybrzmieniu dość klimatycznego momentu, przy zupełnym instrumentalnym wyciszeniu, w którym głos narratora snuje wywód o złudnym charakterze ładu we wszechświecie. Dobry patent na zakończenie.

ocena:  6,5/ 10

selfmadegod.com/pl


www.myspace.com/pyrrhonnyc


autor: Kępol



<<<---powrót