| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ANGST SKVADRON

"Sweet Poison"

Agonia Records (CD 2010) 

Po trochę naciąganym "Flukt" ANGST SKVADRON poszedł dobrym tropem. Rzekłbym, że zdecydowanie bardzo dobrym. Drugi w dyskografii tego norweskiego bandu album "Sweet Poison" to już dużo odważniejsza rzecz, śmielej popychająca black metal w stronę psychodelicznego rocka inspirowanego różnymi artystami nagrywającymi lata temu. Nawet trzydzieści kilka lat temu, ściśle mówiąc. W kilku kawałkach więcej jest jeszcze tych black'owych pierwiastków, ale w którymś momencie wszystko i tak ucieka w regiony, które można umownie nazwać jako "kosmiczne", dziwaczne czy co najmniej niekonwencjonalne. Mam pełne przekonanie, że dla wielu stosunkowo świeżych słuchaczy będzie to coś niesamowicie świeżego, nieokiełznanego i intrygującego. Pomimo tego, że ja sam nie odczuwam zdziwienia, a pewne fragmenty mogę przyporządkować czemuś konkretnemu z odległej muzycznej przeszłości, też złapałem się na tym, że "Sweet Poison" zawiera elementy dla mnie fascynujące. Podziwiam na przykład to, z jaką łatwością ANGST SKVADRON porusza się w klimatach pokrewnych między innymi stareńkim nagraniom PINK FLOYD, HAWKWIND i LED ZEPPELIN (dość konkretne nawiązanie do "Stairway To Heaven" znajdziecie na tej płycie bez trudu), potrafi z gracją i całkowicie naturalnie uciec metalowym konwencjom grając w kompletnie innych tonacjach (jak na przykład VOIVOD), czy oddalić się od schematu przesterowanych gitar. Zupełnie tak, jakby Trond Nefas nigdy nie grał w black metalowych URGEHAL i VULTURE LORD, za to wyssał z mlekiem matki (a może raczej został zainfekowany spermą ojca?) totalną fascynację hard, space czy art rockiem lat 70-ych. Na tej płycie nasycenie tymi dźwiękami może rzeczywiście wprowadzić kogoś w zmieszanie, bo przeskoki od czegoś, co jeszcze można nazwać (black) metalem do udziwnionego czy (chwilami) tradycyjnego rocka są kolosalne. Wystarczy sobie porównać następujące po sobie kawałki "Dolcontine Blues", "Fucking Karma" i "The U.F.O. Is Leaving". Ale w tym szaleństwie jest metoda, bo rzadko słyszy się ostatnimi czasy tak bogate w dźwięki i przy tym przemyślane rzeczy, a nie jest to podyktowane żadnym trendem. Z pewnym takim żalem muszę przyznać, że ANGST SKVADRON przebił pod tym względem nawet równie odważne formacje, które również mają za sobą zdecydowanie black metalową przeszłość, jak ARCTURUS, NACHTMYSTIUM i THE MEADS OF ASPHODEL. Za odwagę więc i umiejętność poruszania się w niepopularnych stylistykach należy się Trondowi ogromny szacun. Nie zdziwię się, a wręcz ucieszę, gdy trzeci album jego formacji stanie na wysokości zadania i posunie się jeszcze dalej w syntezie oldskulowych rzeczy i z czasem wyniesie ten zespół do miana klasyka oraz wymiernika pewnego kanonu takiego grania.

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/angstskvadron


www.agoniarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót