| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VALHALL

"Red Planet"

Housecore Records & Hammerheart Records (CD 2009 - 2011) 

Czegóż to nie imają się ostatnimi czasy wydawcy i dystrybutorzy, by zachęcić do kupiowania płyt przez rozpsutych ogólnie dostępnym internetem ze skarbnicą często piracko umieszczanej tam muzyki fanów? Pojawiają się niedostępne przez lata materiały w postaci re-edycji, genialnie wydane digipaki, wyciągane są z archiwów tytuły, na których grają znani muzycy... Można by tak ciągnąć ten wątek, ale w końcu liczy się tylko MUZYKA. Tej nie zniszczy nawet najbardziej perfidny skurwysyn wrzucający do netu co popadnie, bo nie wszyscy na szczęście są na tyle zblazowani, by zapychać twardy dysk milionem kawałków, których tytułów, a nawet wykonawców nie zna odbiorca - grunt, żeby nóżką potupać i zaimponować w towarzystwie, że ma się ileśdziesiąt giga 'dźwięków'. Muzyczny świat stanął na głowie, liczy się 'kapucha' i wtłaczane przez media gówno, ale gdzieś obok tego jest przecież grupa odbiorców, którzy szukają czegoś innego, szczerego i poza jakimikolwiek układami. W takim celu powstał VALHALL, który z przerwami działał przez około trzynaście lat (nie powiedziane czy jeszcze czegoś nie nagrają), a kolesie spotykali się, kiedy tylko przychodziła im na to ochota, by pograć ze sobą, a przy sprzyjających wiatrach nagrać coś na CD. Norweski zespół ma w swoim składzie jeden niewątpliwy atut, którym jest perkusista, znany powszechnie jako Fenriz, choć w VALHALL używał innych ksywek. Nie oczekujcie jednak, że "Red Planet", czyli materiał zarejestrowany w 2000 roku, a wydany dopiero 9 lat później, ukaże kolejne black metalowe oblicze legendarnego muzyka. Tu jest częścią pięcioosobowego składu pogrywającego mieszaninę klasycznego hard rocka i stoner rocka. Pierwszą i najważniejszą inspiracją dla tych Norwegów jest BLACK SABBATH, bo przecież od nich zaczyna się historia ciężkiego grania i trudno by było uniknąć koneksji, gdy tworzy się takie, a nie inne dźwięki. Na "Red Planet" mamy więc czysty, z pozoru beznamiętny wokal (inna rzecz, że nie jest to najmocniejszy punkt VALHALL), mocarne riffy zainfekowane jedynym w swoim rodzaju stylem gry Tony'ego Iommi, tradycyjne gitarowe solówki i silny fundament sekcji rytmicznej. W paru momentach pojawiają się nawet dźwięki organów Hammonda i slide-guitar, a pod numerem pięć zaskakujący instrumental - funkowo-bluesowy przerywnik pod tytułem "Rohypnol". Dalsze skojarzenia "Red Planet" to cała grupa zespołów zainspirowanych "sabbathowskim" graniem, a które z czasem wykształciły swoją stylistykę, czyli ST. VITUS, TROUBLE, SLEEP czy COUNT RAVEN. VALHALL radzi sobie z takimi dźwiękami bez większego trudu i choć niełatwo jest im oddać co należne 'cesarzom', to jeśli ktoś ceni sobie taką nieco archaiczną estetykę, na tej płycie odnajdzie coś dla siebie. A ja jeszcze chciałbym napisać o dwóch zaskakujących fragmentach, z których pierwszym jest "Mister Know-How" - bardzo melodyjny kawałek, nie tak odległy od tych bardziej przyswajalnych dokonań MONSTER MAGNET czy DANZIG oraz będący na drugim biegunie "Made In Iron", gdzie odnajdujemy echa wczesnej twórczości MERCYFUL FATE. Czy można się więc dziwić, że VALHALL przez lata był znany wyłącznie prawdziwym maniakom metalu? Oni nie nagrywali dla sławy, pieniędzy i mediów, co słychać, widać i czuć już od pierwszych minut "Red Planet".

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/valhall1


www.thehousecorerecords.com


www.hammerheart.com


autor: Diovis



<<<---powrót