| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WHITE WIZZARD

"Flying Tigers"

Earache Records (CD 2011) 

Przewodzący grupie Jon Leon i jego ekipa muszą kochać stary, rasowy, cuchnący wonią analogowych taśm heavy metal. Nawet rarytasowy singielek "Shooting Star" wyklucza swym charakterem jakąkolwiek inną opcję i jestem gotów ręczyć wszystkimi częściami ciała, że WHITE WIZZARD to nie jest kapela, której członkowie nasłuchali się opowieści o czasach, kiedy thrashu z prawdziwego zdarzenia nie było jeszcze nawet w kołysce, a szczytem muzycznego zgorszenia i scenicznej odwagi były "występki" takich kapel jak KISS i powiedzieli sobie: "my też tak chcemy!". WHITE WIZZARD to zdecydowanie coś więcej. Swoistą zapowiedzią tego, co czekało mnie w starciu z laską Białego Czarownika był teledysk do tytułowego "Over the Top" z pierwszej ich płyty. Nie zabrakło w nim fabuły, humoru i fajowego klimatu, ale to warstwa dźwiękowa kazała sądzić, że drogę to grupa ma przed sobą szeroką ... Sekcja jak w - pozostającym najważniejszym dla nich wzorem - IRON MAIDEN, rasowe gitarki, mocny, wysoki wokal, przebojowy refren... Aż chciałoby się iść na koncert! Sukcesor debiutu zapowiedziany został jako prawdziwie epickie dzieło, na którym nie zabraknie wycieczek pozastylistycznych i kinowego wręcz rozmachu. No i dostaliśmy dokładnie taki album. "Demons And Diamonds" to dziewięć minut klasycznego heavy metalu, w którym gromkim pogłosem odezwą się wpływy przedstawicieli pierwszej fali doom metalu ze szczególnym naciskiem na nieśmiertelny, genialny i tak zasłużony, że aż oczywisty CANDLEMASS. Ale to nie koniec, bo w dalszej części utworu wątek melodyczny skręci na zupełnie inny tor, uderzając w dzwon podniosłego tonu, z jakiego zespół korzysta na tym krążku bardzo często. Bitewną atmosferą, znaną każdemu z najlepszych płyt MANOWAR, wonieje już otwierający "Fight To the Death" (świetny refren), ale i "Fall of Atlantis" (w którym słychać nawet fragment nawiązujący bezpośrednio do "Thor") czy utwór tytułowy. W "Starchild" czy "Starman's Son" napotkamy typowo power metalową nutę w refrenach. "Blood On the Pyramids" nie zwiedzie nas swym tytułem i poczęstuje słuchaczy "egipskimi" riffami, którymi autorzy "Powerslave" oczarowywali w czasach, gdy Karl Sanders nie myślał jeszcze nawet o założeniu NILE. "West L.A. Nights" przejmie we władanie kark niejednego starego headbangera i można by tak wyliczać aż skończy się tracklista. Sedno sprawy wygląda natomiast tak, że niezależnie od przyporządkowanej im cyferki, utwory na "Flying Tigers" spaja wyraźnie stare, hard rockowo-metalowe granie z lekkim, progresywnym posmakiem, które zamiast opiłowywać świadczące o jego archaiczności elementy, celowo wrzuca je w sam środek uwagi słuchacza. Mimo wiadomego zabarwienia, nie jest to muzyka o charakterze trywialnym i prostej, refrenowo - zwrotkowo - solówkowej konstrukcji utworów nie dano tu szans. Zewsząd napierać będą jakieś motywy melodyczne czy rozwiązania, jakich nie wyłapaliście poprzednim razem i każda kolejna przygoda z tą płytą zaliczać się będzie do szalenie udanych. Wbrew wyraźnemu zbliżeniu się do gatunkowych szablonów, WHITE WIZZARD w żenujący banał nie popada nigdy, a dla godnego wyśmiania, sztucznego patosu czy lukrowanych przyśpiewek, nie znajdują oni w swej muzyce ani skrawka miejsca.

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/whitewizzard


www.facebook.com/WhiteWizzard


www.earache.com/index2.html


autor: Kępol



<<<---powrót