| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AUTUMN HOUR

Dethroned

Cyclone Empire Records (CD 2010) 

"Dethroned" to debiutancki album progmetalowego projektu AUTUMN HOUR, lecz dla muzyków wchodzących w jego skład, zmagania z materią dźwiękową nie są w żadnym wypadku niczym nowym. Prowodyrem całego zajścia był niejaki Alan Tecchio, wokalista mający na sumieniu gardłowy rozpierdol w takich grupach jak HADES, WATCHTOWER, czy NON- FICTION. To właśnie on, razem z Justinem Jurmanem, postanowili w roku 2003 odpocząć nieco od brzmień przesterowanych. Rezultatem tego spotkania było kilka utworów akustycznych, które przy wsparciu dwóch muzyków (Clint Arent, Dave Lescinsky), grających wcześniej w zespołach HADES, SEVEN WITCHES, czy PAINMUSEUM zostały przearanżowane, choć w materiale bonusowym dołączonym do wydawnictwa możemy akurat usłyszeć "Rafi" oraz przepiękną balladę "How Were We Supposed To Know" w postaci niezmienionej. Tak czy inaczej, otrzymany w wyniku wspomnianej obróbki materiał, uzupełniony o kilka zupełnie świeżych, cięższych kompozycji trafił na stół Jona "Jonny Rod'a" Ciociari'ego. Ten z kolei, mając na koncie praktykę mikserską w kilku sprawdzonych firmach (m.in. EXODUS), wycisnął z niego to, co finalnie oddane zostało w ręce odbiorców. Już pierwszy rzut oka na setlistę pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z albumem o charakterze sfabularyzowanym. Całość podzielono na trzy, a właściwie cztery części (licząc sekcję bonusową) i żaden uważny słuchacz nie powinien mieć większych trudności z doszukaniem się uzasadnienia dla powyższego zabiegu. Rozdział pierwszy zatytułowany "Singularity In the Making" otwiera skromne intro "Oblivion" i już w następującym po nim "End User" słychać bardzo wyraźnie, że przyszło nam się zmierzyć z porządnym kawałkiem progresywnego, masywnego heavy metalu. Są tłuste wiosła, miejscami podwójna stopa, Alan strun głosowych nie szczędzi, ale nie brakuje też melodii. Poważne zmiany nadchodzą wraz z pojawieniem się czwartego w kolejności "Here Comes the Rain Again". Moda na przerabianie niekoniecznie rockowych, radiowych hiciorów, jak widać ma się całkiem dobrze, ale nie bądźmy złośliwi. Gdy już znamy całość płyty, wiemy doskonale, że cover EURYTHMICS nie burzy na szczęście dość osobliwej spójności "Dethroned" i nawet tekst przeboju nie zgrzyta jakoś strasznie w zestawieniu z konceptem płyty. Utwór zamykający poprzednią część krążka, jak już wcześniej zaznaczyłem daje nam pewne pojęcie o tym, co spotka nas w następnej. "Endgame", bo tak nazywa się kolejna odsłona tego materiału, to jak się można bez trudu domyślić, najbardziej nośna i przebojowa jego część. Utwory takie jak "Fade Out", czy wspomniany "How Were We Supposed To Know" to potencjalne hity, które, gdyby tylko dać im szansę, mogłyby zajść nie mniej wysoko, niż przebój, jaki AUTUMN HOUR wzięli pod młotek. Rozdział ostatni, "The Machine Kind", to w ogólnym zarysie wolniejszy, motoryczny thrash spauzowany partiami akustycznymi, ale nie brak tu oczywiście elementów progresywnych, które niejednokrotnie zaskakują. Do tego dochodzą rzecz jasna bonusy, które w książeczce nie są wyliczone osobno, stąd spokojnie można je potraktować jako część "The Machine Kind". Oczywiście niepisana zasada mówiąca o tym, że jakikolwiek materiał dodatkowy nie powinien zakłócać całości, tylko łagodnie ją uzupełniać jest tu jak najbardziej respektowana i typowo metalowy "Rebirth" spokrewniony jest z utworami poprzednimi z ostatniego rozdziału, w stopniu nie mniejszym, niż dwa późniejsze kawałki akustyczne. Tekstowo "Dethroned" jest ponurą wizją przyszłości, w której rozwój cywilizacyjny doprowadza z jednej strony - do wyniszczenia środowiska naturalnego, z drugiej zaś do pojawienia się hybrydy maszyny i człowieka, istoty zagubionej, która sama właściwie nie wie kim lub czym jest. Nie sposób nie skojarzyć tej płyty z wydanym pięć lat temu albumem NEVERMORE "This Godless Endeavor" i to nie tylko ze względu na pokrywającą się (przynajmniej częściowo) tematykę warstwy lirycznej. Wokal Alana przypomina ewidentnie swą manierą wyczyny Warella Dane'a. Również od strony muzycznej "Dethroned" to rzecz utrzymana w podobnym klimacie, co albumy takie jak "Dead Heart In the Dead World", czy "Enemies of Reality". AUTUMN HOUR bardzo wyraźnie jednak zaznaczyli swą tożsamość, a debiutancki "Dethroned" to rzecz o wyjątkowo logicznej muzyczno-tekstowej konstrukcji. Rozpoczynająca się mocarnymi riffami ponura opowieść, nabiera w swej środkowej części nielichego rozmachu, by pod koniec oczarować psychodelicznym, apokaliptycznym klimatem ujętym w karby klarownej rytmiki, zawieszonym w akustycznej ciszy... Mamy do czynienia z albumem niewątpliwie udanym, w którym niemal każdy może odnaleźć coś dla siebie.

ocena:  8/ 10

www.autumnhour.com


www.myspace.com/autumnhour


www.cyclone-empire.com


autor: Kępol



<<<---powrót