| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ATROPOS

"Crucifiction"

własna produkcja zespołu (CD-EP 2005 - 2011) 

O nagraniach ATROPOS późniejszych niż "Triafata" wiedziałem, ale ich nie słyszałem. Dobrze się jednak złożyło, że udało mi się do nich dotrzeć, nawet jeśli od zarejestrowania pierwszej z epek minęło już ponad 6 lat. "Crucifiction" zaczyna się uderzeniem z grubej rury, a początek numeru "Hypnos" to walnięcie, które można porównać nawet do BEHEMOTH, chociaż mimo wszystko oba zespoły więcej różni niż dzieli. Nie o to jednak chodzi, bo przecież tak czy siak i jedni, i drudzy poruszają się w świecie ekstremalnego metalu, z tym że ATROPOS już od nadzwyczaj udanego debiutu "Silent Touch" łączył chaos "Macabre Sunsets" NIGHTFALL z death metalowym zniszczeniem, black metalowym szaleństwem, melodyką szwedzkiego death'u i gotycko-klimatycznymi nastrojami. Na epce z 2005 roku tego ostatniego jest najmniej i przerw na oddech jest niewiele. ATROPOS gra gęsto, dźwięki atakują właściwie non-stop, tak samo jak i na ogół wściekłe wokale hvr'a (nakładanie growli i wrzasków na siebie często daje diaboliczny efekt i tak też jest w tym konkretnym przypadku). Sporo tu ni to solówek, ni to pasaży złożonych z tak znanych ze wspomnianej "dwójki" NIGHTFALL, które chociaż mają swoją konkretną inspirację, stały się w końcu trademarkiem ATROPOS. To one w dużej mierze dokonują tutaj tego, że atmosfera się zagęstnia i chwilami gasi riffową typówkę znaną z tak wielu metalowych produkcji. Zresztą podczas sesji nagraniowej "Crucifiction" w składzie tej warszawskiej kapeli pojawiło się trzech gitarzystów, co jest w świecie metalu dość rzadko spotykaną sytuacją. Warto też zwrócić uwagę, że na tym materiale zadebiutował jeszcze nie ograny perkusista Videu, który jednak spełnił swoje zadanie co najmniej bardzo poprawnie, dopasowując się ze swą grą do ogromu znajdujących się tutaj dźwięków. Na koniec jeszcze taki prztyczek w nos panom muzykom z ATROPOS, którzy nie powinni czuć się nadmiernie komfortowo czytając moje wypociny. Trochę za dużo na "Crucifiction" jest muzyki, wokali i wszystkich tych gitarowych pochodów, a nieco za mało charakternych, zapadających w pamięć melodii. Takie przebłyski pojawiają się tu i ówdzie, ale za chwilę giną gdzieś w "ścianie dźwięku". Ale materiał to tak czy siak zacny i godny odnotowania. Dla zainteresowanych - został on wznowiony w digipakowym opakowaniu przez sam zespół w roku ubiegłym.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/atropospl


www.facebook.com/atroposofficial


autor: Diovis



<<<---powrót