| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FUNEBRE

"Children of the Scorn"

Xtreem Music & DarkZone Productions (CD 1989/90/91 - 2011) 

Jeśli ktoś któregoś dnia będzie tworzył kanon najważniejszych death metalowych płyt, niech nie zapomina o takich nieco zapomnianych perłach, jak na przykład "Children of the Scorn" FUNEBRE. Zespół przemknął co prawda niczym kometa, ale pozostawił po sobie jeden z bardziej reprezentatywnych dla fińskiej sceny DM albumów, a że wcześniej utrwalił na taśmie dwie demówki, to tego materiału uzbierało się nie tak znowu mało przez tak krótki okres czasu. 75 minut zarejestrowanej przez FUNEBRE muzy zostało odświeżone przez Xtreem Music, za co szacun i chwała należą się tej firmie. Bo rzeczywiście ciary chodzą po plecach, gdy słucha się tego stuffu, a lat niemalże 20 mija od chwili, gdy dorwałem się do "Children of the Scorn" na jakiejś chromowej kasecie, będącej przegrywką którejś tam kopii. Już wtedy dokooptowałem Finów do dość pokaźnej gromadki swoich ulubieńców z podziemia i trochę brakowało mi ich wówczas, gdy inni nagrywali kolejne albumy, a ich już nie było. Taki to był czas, że przez większość wolnego czasu odsłuchiwało się kasety (w towarzystwie kolegów lub samemu), a nie przypadkiem death metal wówczas rządził i dzielił. Z przysłowiową łezką w oku wspominam początek lat 90-ych, bowiem działo się wtedy, oj działo! Teraz, po latach ten krążek nadal wchodzi bez przepitki, choć słychać, że ultra-nowatorski nie był. Ale powiedzcie mi co po upływie czasu i tysiącach przesłuchanych płyt okazuje się być takowe? FUNEBRE i tak, jak na młodziaków, potrafiło zagrać świeżo i na pewno bez przynudzania. "Children of the Scorn" ma to specyficzne, lekko przybrudzone brzmienie, choć sound gitar zanadto wyczyszczono, chyba pod wpływem "Leprosy" DEATH, z którego FUNEBRE inspiracje niewątpliwie czerpało . Z drugiej strony wciąż jest ciężko, a muzycy musieli być też pod wpływem wczesnych nagrań MY DYING BRIDE, PARADISE LOST GRAVE czy AUTOPSY, bo przemycane tu i ówdzie doom/death'owe riffy oraz zwolnienia jednoznacznie na to wskazują. Bez obaw jednak - większość materiału to czysty death metal, z grobowymi wokalizami, szalonymi solówkami i specyficznymi dla tego gatunku harmoniami. Warto tu też wspomnieć o akustycznym interludium w postaci "Spirits Bewail", co może nie było w tamtym czasie rzadkością, ale użyte w nim klawisze (a i w paru innych miejscach również) nie były jeszcze tak rozpowszechnione, jak powiedzmy dwa czy trzy lata później. I jeszcze jedna ciekawostka - za konsoletą w studiu siedział znany ze STRATOVARIUS Timo Tolkki. To tyle o "Children of the Scorn", ale na re-edycji znaleźć można także dwie inne fascynujące pozycje nagrane przez FUNEBRE. Umieszczone na samym końcu demo "Cranial Torment" z 1989 roku to mega-ciężka i brutalistyczna jazda, dla której inspiracją musiały być z jednej strony horrory, a z drugiej (zwłaszcza w wolniejszych partiach) WINTER, DEATH ("Scream Bloody Gore") czy CELTIC FROST. W owym czasie death metal nie był jeszcze tak powszechnie znany nawet w undergroundzie, a więc bez dwóch zdań jest to jedna z pierwszych tak ekstremalnie brzmiących demówek, które powstały na europejskim kontynencie. Dla ciekawskich podam jeszcze info, że jeden z numerów, "Brainspoon", znalazł się na stronie A wydanej w 1990 roku epki. Z kolei drugie demo, zatytułowane "Demo II", a zarejestrowane w nieco innym składzie niż pierwsze (w międzyczasie dwóch, w tym perkusista Seppo Kitila, z którym wywiad umieszczono we wkładce do płyt musiało opóźnić line-up ze względu na różnice muzyczne), przynosi death metalową brutalność, ale i jeszcze większą dozę ultra-mocarnych zwolnień oraz specyficzne podziały rytmiczne w średnio-szybkich tempach, co przywołuje skojarzenia z "jedynką" AUTOPSY. Najlepszym na to przykładem jest "Grip of Insanity", które można sobie porównać z wersją z pierwszego albumu FUNEBRE i dostrzec pewne różnice, nie tylko natury brzmieniowej. Nie oszukujmy się - demówki sprzed lat były nagrywane w iście spartańskich warunkach, bez komputera i wszelkich bajerów, a więc ucho przyzwyczajone do nowoczesnych, wymuskanych produkcji może mieć kłopot z odbiorem. Za to sama zawartość jest już cacy i w pełni oddaje to, jak się grało death metal na przełomie lat 80-ych i 90-ych. Jedno zdanie podsumowujące tę kompilację: PRAWDZIWY MUS DLA WSZYSTKICH MANIAKÓW EKSTREMALNEGO METALU!

ocena:  10/ 10

www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót