| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MONIGO

"Coprometidos con la Causa - Shit & Honor!"

Xtreem Music & DarkZone Productions (CD 2011) 

Po pierwsze - cieszy, że Xtreem Music daje nadzieję młodym kapelom, iż zawojują nie tylko rodzimą Hiszpanię, ale także parę dusz zza tego w sumie płodnego muzycznie kraju. Po drugie - ryzykują wiele, bowiem nie dostrzegam wielkiego pędu na grind'owe granie na przykład w Polszy, choć kilkoma fajowatymi kapelami możemy się poszczycić (np. DEAD INFECTION, EPITOME etc.). Ludziska wolą jednak od lat death czy black metal, a więc MONIGO zainteresuje tylko ściśle określoną grupę odbiorców. Dobre i to, choć daleki byłbym od wyceniania "Coprometidos con la Causa" tak wysoce, między innymi za ich kontrowersyjny przekaz, który wydzielinami ludzkiego organizmu się zajmuje w szerszym tego słowa znaczeniu. Sami nazywają tworzone przez siebie dźwięki mianem copro-grind'u i sądząc po okładce, image'u muzyków i całej oprawy graficznej albumu oraz nielicznych zrozumiałych dla mnie słowach w tekstach (wszystkie są niestety po hiszpańsku, włączywszy w to jeszcze dodatkowo sporo wklejanych tu i tam sampli) faktycznie obracają się w tematyce wokółfekaliowej i ogólnie obscenicznej. Nie da się ukryć, że formuła grindcore'owego grania w stylu zbliżonym do G.U.T., IMPETIGO, wczesnego CARCASS, SQUASH BOWELS czy MACABRE pasuje do takiej tematyki, coś więcej niż tylko totalne nawalanie dzieje się w muzyce MONIGO, ale generalnie szału ten debiut nie robi. Trzej kolesie z Hiszpanii w osobach Eduartha Padre Mierdy, Daviti Flatulentery i Sergio Lorda de la Trufy obracają się w pewnej estetyce, growlują, kwiczą i wrzeszczą przy akompaniamencie nie nazbyt wyrafinowanych thrash'owo-grind'owych riffów, automatu perkusyjnego i klekoczącego basu, posiłkując się dość sporą ilością sampli, w dużej mierze pochodzących z hiszpańskich filmów, programów telewizyjnych etc. Interesująco i inaczej MONIGO potraktowało to w ozdobionym quasi-symfonicznymi wstawkami "Coprovoyeur". Wiadomo jednak powszechnie, że jeśli nie ma interesującej muzy, to i różne wklejane odgłosy nie pomogą. Tak jest i w tym przypadku. Przykuwają na chwilę uwagę, jednak na długo to nie wystarcza.

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/monigo


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót