| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MORBUS CHRON

"Sleepers In the Rift"

Pulverised Records (CD 2011) 

MORBUS CHRON to kolejny przejaw aktywizującej się ostatnimi młodzieży, która zamiast siedzieć przed telewizorem i stamtąd czerpać natchnienia do tworzenia bezpłciowej muzycznej komerchy, woli wniknąć w przeszłość death metalu i na tej podstawie pokazać środkowy palec wszelkim trendom. Owszem, ktoś powie, że granie oldskulowego DM jest teraz na topie, ale w tym przypadku nie sądziłbym książki po obrazku (choć obrazek na okładce "Sleepers In the Rift" jest, nie powiem, dość stylowy i mocno inspirowany wydawnictwami z początku lat 90-ych), bo młodziaki postarały się o naprawdę wysoko postawioną samym sobie poprzeczkę. Niełatwe jest bowiem ogarnięcie death metalowej sceny sprzed lat dwudziestu, gdy było się urodzonym właśnie wtedy, gdy powstawały klasyki tego gatunku. A tych czterech młodych Szwedów sprostało zadaniu i chociaż tego albumu nie uzna się za następne 20 lat za jakikolwiek kanon death'owego stylu, to jako człowiek, któremu było dane usłyszeć setki podobnych pozycji, muszę przyznać, że takiej energii i takich dźwięków mi było potrzeba. Dzięki takiej muzie chce się jeszcze jarać "śmiertelną" muzą i mam wiarę, że jeszcze wiele przed nami w tej kwestii. "Sleepers In the Rift" to prawdziwa bomba wypełniona grobowym grzańskiem z wrzaskliwymi, odrażającymi growlami a la Chris Reifert, fundamentalnymi, death metalowymi riffami, "żywą" perkusją i chorobliwymi motywami inspirowanych filmami z cyklu gore/horror. Nie muszę chyba dodawać, że podstawą dla tego krążka jest twórczość AUTOPSY, a i kilka rzeczy powstałych pod wpływem NIHILIST, CARNAGE i wczesnego GRAVE ma tu swoje miejsce? Gdyby nie to, że mistrzowie ze Stanów (rzeczone AUTOPSY) powrócili ostatnio i to od razu tak genialnym albumem, to bałbym się czy po debiucie MORBUS CHRON będą w stanie to zrobić. Tak, aż tak mocny i przekonujący to materiał i wali mnie, że tak wiele fragmentów, charakterystycznych dla praojców gatunku zostało tu przemyconych i wykorzystanych, gdyż wypływa z tego cholerna naturalność i szczerość, a nie tylko chęć wypłynięcia na szersze wody. Z olbrzymią ciekawością będę spoglądał na kolejne ruchy MORBUS CHRON i życzę im prosto z serca tego, by kiedyś zasłużyli na taką estymę, jak ich mentorowie. Teraz tylko od nich zależy, czy temu podołają.

ocena:  8,5/ 10

www.myspace.com/morbuschronband


www.facebook.com/morbuschron


www.pulverised.net


autor: Diovis



<<<---powrót