| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

POENARI

"Rule of the Damned"

Hellthrasher Productions (CD 2011) 

W imię ojca i syna, Bestia dyszeć zaczyna! POENARI to zespół chyba niekoniecznie znany, sięgający swoim stażem zaledwie 2010 roku, więc z drugiej strony można mieć i nadzieję, że mający ciągle przed sobą laurowe wieńce, dzbany wina i tańce w towarzystwie skąpo odzianych dziewoi. Rozmarzyłem się nieco przed chwilą, lecz nie bez powodu, bo debiutancki krążek warszawskich młodzików wciągnął nosem niejedną kapelę, po której, w roku ubiegłym, spodziewano się nielichego kawałka surowej, oldschoolowej, metalowej muzyki. 28 minut to niewiele jak na pełny album, prędzej można by pomyśleć, że to dłuższa epka, choć tyle im w zasadzie wystarczyło by swą pokrętną nazwę, w mojej świadomości, na trwałe zagnieździć. Jak podaje popularna "internetowa świątynia wiedzy", odnosi się ona do ruin rumuńskiego zamku, który w XIV wieku pełnił rolę twierdzy. Wiele by się tu zgadzało, bo teksty przynoszą atmosferę surowości czasów zamierzchłych (choć ciężko w to uwierzyć bywało już gorzej), a w samej muzyce wyczuwalna jest i dostojność pewnej drapieżnej potęgi i otulony wonią stęchlizny, proces niszczenia. Rozkład tej muzy na czynniki pierwsze wygląda tak, że stwierdzić można wyraźne elementy surowego death metalu w najbardziej diabolicznej jego postaci, więc nazwy takie jak STILLBORN, ANIMA DAMNATA czy AZARATH (wczesny) aż same wskakują między wersy. W przypadku pierwszego na płycie "Sons of Evil", fani tych kapel powinni być spokojni, a to dopiero rozgrzewka bo w kolejnych - "The Black Poenari" i "W Bezmiar Wiedzy Precz..." - chłopcy zgotowali kaźnię tak bezduszną, podłą i ociekającą jadem, że nie zdziwcie się jeśli sąsiad z krucyfiksem, czosnkiem i kołkiem osikowym zaczai się pod drzwiami. "Empire Grows On Decay" zwraca uwagę już na inny, choć często idący w parze ze wspomnianym, rodzaj grania. Tempo jest żółwie, perkusista (Sebastian Szczepański) nie nadwyręża nadgarstków, a i Daniel Babecki gra na wieśle zgrzytającego, ale z drugiej strony - spokojnego przekładańca, co nie znaczy, że takie względnie stonowane dźwięki mają słuchacza usypiać, bo chory klimat bucha z tych mizantropijnie blackowych zagrywek na wysokość egzosfery. Utwór ten nie jest wyjątkiem, wszędzie te czy inne elementy czarciego łoskotu dadzą o sobie znać. Myślę, że wiele z muzyki takich grup jak obecny MOON czy THRONEUM, POENARI w swej twórczości zawarli i czy naprawdę trzeba stawać na pewnej części ciała, by zwracać uwagę? Śmieszne! Ci goście czerpią z oczywistych wzorców, ani na chwilę nie wychodząc poza ramy blasfemicznego death/black metalu, a kiedy już to robią, to w sposób zdecydowanie subtelny, co ma miejsce w ostatnim na płycie "Revere Satan", gdzie można się natknąć na kilka metalcore'owych zagrań. Przy opisie dokonań pewnych supergrup naszego rodzimego podziemia, miałem spore wątpliwości co do zasadności posługiwania się w ich przypadku kultowymi nazwami. Tutaj, przy wystawianiu oceny końcowej, ręka mi nie zadrży. POENARI rąbie niemiłosiernie, nieustępliwie i bez ogłady! Tak powinno się grać surowy, plugawy, diaboliczny defior!

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/poenari


www.facebook.com/POENARI.official


www.reverbnation.com/poenari


autor: Kępol



<<<---powrót