| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

REIDO

"Minus Eleven"

Slow Burn Records & DarkZone Productions (CD 2011) 

W stylu grania tego białoruskiego duetu szalenie podoba mi się lubość, z jaką oddają się oni wyciskaniu soczystych brzmień z obsługiwanych przez siebie instrumentów. Ciężko wyobrazić sobie wprawdzie sludge metal bez kawału mięsistej, gitarowej roboty, ale na najnowszej płycie REIDO - pod tytułem "Minus Eleven" - rzeczywiście słychać, że już samo brzmienie ociężałych riffów, przyprawia ich o perwersyjną przyjemność. Skoro powiedziałem co nieco na temat części muzycznego konika grającego na basie Antona Matveeva i odpowiedzialnego za gitarę i śpiew Alexandra "Faceless" Kachara, to skończę może swoją myśl i dodam w tym miejscu, że nawet ważniejszym jego komponentem jest math metal w swej najbardziej chyba rozpoznawalnej formie, bo dotyczącej słusznie sławetnej nazwy MESHUGGAH. Z inspiracją ową wiąże się dość ciekawa sprawa, bo podrabiać patenty stylistyczne panów od bezdusznie technicznego napierania to oni potrafią, co w sposób najbardziej dobitny pokazali w utworze "I Saw His Mask Fall". Nie udało im się wprawdzie osiągnąć aż takiego poziomu oszukania percepcji słuchacza, jak wspomnianym Szwedom na "Catch Thirtythree" chociażby (bo tak w sumie, to nie wyobrażam sobie, by Tomasa Haake bezkarnie zastąpić, czy pod sposób riffowania wspólników Thordendal / Hagstrom, z sukcesem się podszywać), ale w REIDO nie o takie makiawelizmy chyba jednak chodzi. Oni po prostu grają o wiele bardziej melodyjnie, więcej w tej muzyce żywego mięcha i klimatu, co słychać w każdym kawałku, a i wspomniany "I Saw..." schodzi w swej dalszej części w rejony roztupanego, 'sabbsowego' stonera. Na nudę narzekać więc nie można i znajduje to potwierdzenie w każdym kolejnym kawałku. Pierwszy tutaj "Violence & Destruction" rozkręca się wolno i jak na technical metal nawet chwytliwie, by po chwili nie zabrakło w nim ani intensywnych (choć nie rozpędzających się zanadto) partii, ani delikatniejszych, gitarowych akcentów. "Degeneration Cycle" wali jeszcze silniej w ton abstrakcyjnie połamanego rytmu i pętlących się, ołowianych gitar. Choć mogliśmy dowiedzieć się o tym już kilka minut temu, to teraz już w sposób dosadny staje się jasne, że gitary są dwupłaszczyznowe i zaciągającym, ciężkim riffom towarzyszą zwykle niepokojące, acz harmonijnie wkomponowane wersety gitary drugiej będące, jeśli nie 'meshuggahowatym', tremolowym piłowaniem, to czymś na kształt dzisiejszej wariacji na temat brytyjskich, gothic/doomowych zagrywek lat 90., a gdzieniegdzie i schedą po patentach gigantów z NEUROSIS. Aż prosi się o przywołanie nazwa TALBOT (koledzy spod tej samej strzechy), którzy co prawda gitary do studia nie wnoszą, ale wiele tak zwanych cech wspólnych, muzyka obu ansambli ze sobą dzieli. Dla zasady można dodać, że znajdzie się tu również szczypta elektroniki, lecz osoby do niej uprzedzone nie dostaną zanadto po uszach, gdyż, zamiast robić za podstawowy składnik, odgrywa ona na tej płycie rolę takiej 'muzycznej przyprawy'. Zespół jest na bardzo dobrej drodze. Słychać, że stać go na niebylejakie i nie tak znów przewidywalne rozwiązania (patrz: cudownie toporny "The Six-Day War"). Zostaje tylko popracować nad odrobinkę bardziej wciągającymi numerami. Warto mieć oko.

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/pages/Reido/175046819224347


www.myspace.com/reidosystemcom


slowburn.ru/


autor: Kępol



<<<---powrót