| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ROB MANCINI

"Rock'n'Roll Circus"

Rock'n'Growl Records (CD 2011) 

Ta płyta już z samej definicji ma pachnieć watą cukrową i festyniarskim przytupem, więc złośliwości można sobie darować, choć jak ktoś tytułuje swój długograj "Rock'n'Roll Circus", powinien liczyć się z tym, że słuchacz nie będzie oczekiwał po nim żenującego pitolenia, które 'rockowe' jest tylko 'w gębie', czyli w promocyjnych sloganach. Jeśli mam postąpić zgodnie z tlącym się gdzieś tam w środku kagankiem sumienia, to muszę zaznaczyć, iż cała ta zamaszysta oprawa, jaką wokół siebie roztacza najnowszy krążek Pana Mancini'ego, nie tak znów do końca przełożyła się na doznania niżej podpisanego, które jego odsłuchowi miały towarzyszyć. Zamieszkujący Wyspy rockman o włosko-germańskich korzeniach prezentuje na okładce swą ekstrawagancko uśmiechniętą twarz, a w okularach jego odbija się bajkowy namiot tytułowego cyrku, co doskonale koresponduje z charakterem intro "Carnival of Fools". Tytułowy i zarazem pierwszy właściwy kawałek rusza w sposób dynamiczny i rytmiczny. Gospodarza, który serwuje wokal bliski barwie Bryana Adamsa z niewielką nutką Phila Collinsa oraz gitarowe akordy, wspomaga na drugiej gitarze Chris McCarrick. Perkusję i bas we władaniu mają odpowiednio: Shaun Deehan i John Doherty, klawiszami zajął się niejaki Jason Patton. Zespół wygląda na zgrany, choć wielopłaszczyznowość tej muzyki nie zawsze wychodzi mu na dobre. "Rock'n'Roll Circus" stanowi bowiem totalną przekrojówkę. Znajdziemy tu wszelkie chyba odcienie rockowej muzy. Najwięcej tu grania nawiązującego do tradycji melodyjnego, przebojowego rocka przełomu lat 80. i 90. w stylu EUROPE, JOURNEY, BON JOVI czy bardziej stonowanych numerów AXEL RUDI PELL'a. Wszędzie pełno rasowo brzmiących, hard rockowych gitar (co stanowi z kolei ukłon w stronę tradycji gatunku), które najgłośniej odezwą się w takich kawałkach jak wspomniany "Rock'n'Roll Circus", "Lay Down the Law" czy "Too Late To Die". Gdzieniegdzie, jak w tym ostatnim, bądź promującym wydawnictwo "Edge of a Broken Heart" dostanie się słuchaczowi całkiem spora doza elektroniki. Mamy też akcenty balladowe, jak podręcznikowo wręcz popowy "Time Stops For No One But You", który kojarzy mi się z eskapadami na szkolne zabawy choinkowe i przebojami w stylu "I Believe I Can Fly" R. Kelly'ego [śmiech]. Ma to granie w dodatku pewien alternatywny charakter. Pomimo oczywistych skojarzeń, odstaje ono z deka od tego co prezentują lub prezentowały pojawiające się w tekście nazwy i nazwiska. Troszkę się tu dzieje i momentami odnoszę wrażenie, że nie do końca udało się to wszystko uporządkować, że w utworach słychać mały rozstrzał między gitarami, a powiedzmy - klawiszami, że rozjeżdża się to wszystko trochę. Sam za siebie mówi fakt, że zdecydowanie najlepiej wypada tu cover "Running Up That Hill" Kate Bush, chociaż z drugiej strony to, że udało się ekipie Mancini'ego przebić oryginał też o czymś świadczy. Są świetne momenty, jak początek "Every Time You Cry", "Weak As I Am" czy "Edge of a Broken Heart", w których udało się zamknąć ten jakże kiczowaty, lecz z drugiej strony, jakże unikalny dziś nastrój największych przebojów lat 80. z pogranicza rocka i popu. Brakuje natomiast rozbrajających piosenek.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/robmancinirock


www.robmancinirock.com/


www.rockngrowl.com/


autor: Kępol



<<<---powrót