| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE MORNING AFTER

"Legacy"

Rising Records (CD 2011) 

Czy to możliwe, by podczas występu jednego zespołu zgromadzić pod sceną fanów IRON MAIDEN, SAXON, RAGE, WHITE WIZZARD, 30 SECONDS TO MARS, COURSE OF NATURE i TURBONEGRO? Jeśli ktoś nabiera przekonania, że musi tu chodzić o supergrupę, pod której nazwą stare wygi integrują się z młodymi adeptami, lub akcję rozdawania darmowych puszek z piwem przy barierkach, to od razu kładę kres podobnie mylnym konkluzjom pisząc, czym prędzej, że THE MORNING AFTER naprawdę istnieje. Żeby tego było mało, wnioskując po składzie ich najnowszej mikstury - ma się świetnie i póki co, wcale nie zapowiada się by było inaczej. Sceptycyzm każe co prawda sądzić, że "Legacy" - wśród zatwardziałych metalowców - fanów raczej nie znajdzie, że prędzej stwierdzą oni, że 'to przecież takie nowomodne i pro komercyjne granie', niż zajadą na śmierć swoje odtwarzacze tą pozycją, ale moim skromnym zdaniem, w przypadku chłopaków z THE MORNING AFTER, świetnie sprawdziłaby się regułka 'jak wyglądają - tak grają'. Na The Metal Archives widnieje ich fotka, z której można wyczytać, że wręcz musi to być młody ansambl, że żelowe fryzurki i emowe grzywki (przyjmijmy umownie) nie są dla nich czymś obcym, ale wydziarana łapa trzymająca, niczym tarczę, stary magnetofon mówi sama za siebie. W amerykańskim kinie lat 80. i 90. obecny był pewien naiwny, ale i uroczy stereotyp zbuntowanego nastolatka, który chodzi z takim grajem do szkoły i zamiast książek nosi w plecaku cały asortyment środków, jakich prawnie w żadnym sklepie nie powinien jeszcze nabyć. Muzyka wykonywana przez brytyjski zespół pasuje doń niczym czerwone, wytrawne wino do mięsiwa. Może i grają ci goście w sposób 'MTV friendly', ale moim zdaniem liczy się rezultat, a ten jest taki, że słuchając "Legacy" czuję się o co najmniej piętnaście lat młodszy. Tytułowe intro rozkręca się podobnie jak genialne "A Call To Arms (Vox Populi)" z ostatniej płyty 30 SECONDS TO MARS i kończy je akcent przypominający o wokalnych eksperymentach, jakie w pracowni QUEEN prowadzone były przez lata. W żadnym razie nie narzuca się ten motyw zbyt nachalnie, trwa króciutko, a nie skojarzyć go czy pominąć, po prostu nie sposób. To dowodzi tezy, że twórcy tej płyty dysponują szóstym zmysłem muzycznym, niezwykłą wyobraźnią i niemałym smakiem, a jedenastominutowy "Streams of Stars" z orkiestracjami i prog rockowymi motywami pieczętuje ów argument najdobitniej jak się da. Myślę jednak, że podobne ciekawostki nie są tu wcale gwoździem programu. To miano należy się takim numerom jak do bólu rock'n'rollowy i obrzydliwie melodyjny "America" (ciekawe który to już kawałek o takim tytule), heavy metalowym "Over the Wire" czy "Rest In Pieces", a już w szczególności, najlepszym według mnie na liście "The Witch Is On My Back" i "I Walk With Giants". Ten ostatni stanowi również kapitalne zakończenie płyty. Te wygasające, dwupłaszczyznowe wokale zostawiają tak słodziutki niedosyt, że nie odpalić ponownie to wielki grzech. Rysą na tym krążku jest popowy "Seasons", który 'Supermence' z fotela The Voice of Poland zrobiłby pewnie bardzo miłą niespodziankę, ale tu jakoś się nie sprawdza. Mimo swych minusów "Legacy" to jednak świetny, punkujący rock'n'roll, pachnący na odległość zarówno współczesnym, melodyjnym glamem, jak i klasycznym heavy metalem.

ocena:  8,5/ 10

www.myspace.com/themorningafterrock


www.facebook.com/tmaofficialuk


www.risingrecords.org


autor: Kępol



<<<---powrót