| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THEODORE ZIRAS

"Monster 5"

Sleaszy Rider Records (CD 2011) 

Z wielką ostrożnością podchodzę ostatnimi czasy do muzyków z rodzaju 'Super Hero Technical Shredder'. Jakby miał człowiek gdzieś z dziesięć lat mniej, może i by dzwonił po kumplach, że THEODORE ZIRAS to kolejny zawodnik wagi ciężkiej, z którym taki John Petrucci czy Jeff Loomis liczyć się wręcz muszą. No i tak w zasadzie, to już w tym momencie dowiedzieliście się wręcz wszystkiego o "Monster 5", bo ta płyta to nic innego, jak gitarowa wirtuozeria w wydaniu heavy metalowym i jeśli nie obce są Wam solowe krążki wspomnianych pociech metalowej estrady, to widniejący pod wytłuszczonym nazwiskiem tytuł nie zaskoczy Was po prostu niczym. Jak już wspomniałem - to nie przełom wieków, gdy można było przeżyć erekcję już z racji samych parametrów technicznych, cechujących grę jakiegoś muzyka, a Theodore ma u mnie dodatkowego minusa z racji swego życiorysu. Złapał on bowiem za gitarę w wieku lat 15, a od tamtego czasu zaliczył teorię i praktykę (również tę uczelnianą) w obrębie takich gatunków jak metal, jazz, fusion, czy muzyka symfoniczna. Jeżeli z takich elementów nie da się poskładać intrygującego krążka, mając na ścianie dyplom muzycznej szkółki, to już naprawdę nie mam pomysłu na to z czego taki materiał można skomponować, a fakt, że to piąta płyta pana Zirasa i że mariaże z powyższymi gatunkami zdarzały mu się w przeszłości bardzo niewiele tu wnosi. Co musiałem docenić wystawiając ocenę końcową? Oprócz - co już oczywiste - wyśmienitego warsztatu, świetne wyczucie, polot, brak symptomatycznego dla tego typu gitarzystów stronienia od naprawdę brutalnych momentów (zapierający dech w piersi "Tearing Apart"). Trafiają się tu całkiem dobre kompozycje jak choćby "Mess" czy "Liquid Fire", w których biegłość instrumentalna idzie w parze z dobrymi melodiami, a miejscami wręcz epickim nastrojem. Są też kawałki utrzymane w duchu wybitnie rasowym, jak kończący utwór tytułowy czy nieco wcześniejszy "Into the Rush". Problemem w przypadku "Monster 5" jest natomiast zacierająca wszelkie dobre wrażenie jednostajność. Są szybkie galopy, zmiany tempa, siedzący za perkusją Christian Nativo potrafi się od czasu do czasu zabawić, lecz wszystko to mieści się w bezpiecznych granicach, nie zwraca uwagi, nie zaskakuje. Wszystkie kompozycje bez wyjątku napisane są wedle schematu: metalowy rdzeń + melodyjne subtelności + popisowe solówki i nie licząc tego ostatniego komponentu często przypominają pod tym względem instrumentalne, autorskie utwory APOCALYPTICI, choć wydawać by się mogło, że to zupełnie inna bajka. Wystarczyłaby choćby jedna wolniejsza kompozycja (kilkusekundowy fragment w "Transition Game" nie ratuje honoru) pośrodku tej płyty i minimalna, ale wyraźniejsza zabawa stylistyczno-aranżacyjna, by było naprawdę doskonale. Rezultat natomiast jest taki, że do albumu brzmiącego mega profesjonalnie, niekoniecznie chce mi się wracać.

ocena:  6/ 10

theodoreziras.com/


www.myspace.com/theodorezirasguitar


www.sleaszyrider.com/


autor: Kępol



<<<---powrót