| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VILE

"Metamorphosis"

Willowtip Records & Hammerheart Records (CD 2012) 

Stwierdzenie jakoby takie granie robiło większą karierę ze dwie dekady do tyłu, a obecnie mogło stanowić co najwyżej przykład bardzo solidnego rzemiosła nie będzie przesadą. Przysłowiowych 'ale' mamy jednak aż dwa. Pierwsza rzecz to wyświechtana już do granic możliwości, acz nieśmiertelnie prawdziwa konstatacja, że dobra muzyka zawsze się obroni. Najnowszy VILE to przykład typowo amerykańskiego death metalu. Wiadomo - gęsto to raczej na tej płycie nie jest i o tłustych, masywnych, surowych gitarowych tąpnięciach można zapomnieć, co odsłania drugą, pozytywną stronę medalu, bo jak przystało na lokalne prawidła, "Metamorphosis" brzmi selektywnie, wysmakowanie i szalenie przyzwoicie od strony technicznej. Ta ostatnia cecha ukazuje się w pełnym swym rynsztunku, a to z tego względu, że VILE na tym albumie dość odważnie romansuje z prog/death metalem, czego oznak nie będziemy musieli zbyt daleko wypatrywać i delikatniejsze, okraszone akustycznymi akcentami i finezyjnymi solówkami fragmenty pojawią się już w drugiej piosence pod tytułem "The Revealing", co stanowi drugi, wspomniany przeze mnie, haczyk. Sekcja nie pozostanie obojętna na owe eksperymenty, wstrzykujące do stylistycznego ustroju tej płyty pokaźną ilość ożywczego syntetyku, który przereaguje z tymi bardziej tradycyjnymi elementami stylu grania formacji, przynosząc rezultaty najróżniejszej maści. W "Rise" - przykładowo - smagają nasze membrany technical deathowe baty przy akompaniamencie wysublimowanego, ckliwego, gitarowego solo, nie wspominając już nawet o tzw. smaczkach pod postacią niuansów pracy poszczególnych instrumentów. Szalenie treściwym utworem jest tu niewątpliwie "Wolf At Your Door" z elektronicznym fragmentem i męską wokalizą stylizowaną na operową. Wszędzie roi się od melodyjnego grania. Wyraźny, zapamiętywalny temat pojawia się już w "March Towards the Dawn", który wita nas uprzejmie pod cyferką numer 1. Fani CYNIC'owej lekkości lizną tu co nieco, lecz podstawowym adresatem płyty wciąż pozostaje miłośnik takich orkiestr jak MONSTROSITY i nawet jeśli ktoś nie jest w stanie, w nocy o północy, wyrecytować danych personalnych, wchodzących w skład zespołu, muzyków (wokalista Mike Hrubovcak śpiewał również na "Spiritual Apocalypse" wspomnianych), to i tak rzeczona nazwa pojawić się w jego głowie wręcz musi. "Metamorphosis" to album, na którym dzieje się całkiem sporo, każdy utwór przyniesie słuchaczowi jakieś nowe doznania (a to odgłosy tłuczonych szkieł, a to orientalizmy), stąd nudzić się przy jego odsłuchu nie sposób. Wszystko to zamyka się jednak w ramach bardzo przyzwoitej produkcji, przy czym ten ostatni wyraz opisuje tę płytę w sposób najpełniejszy z możliwych. Nie ma tu ikry, szaleństwa, te wszystkie fajowe bajery zajmują nam czas w momencie odsłuchu, lecz oparcie fotela wgniecione nie będzie.

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/thenewvile


www.vilestench.com/


www.myspace.com/vile


www.willowtip.com


www.hammerheart.com


autor: Kępol



<<<---powrót