| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK TUSK

"Set the Dial"

Relapse Records (CD 2011) 

Charakter stylu, w którego ramach grają sobie chłopaki z BLACK TUSK jest raczej zdefiniowany i w miarę bezsporny. Podobno kojarzy się ich z takimi nazwami jak BARONESS czy KYLESA, gdyż po pierwsze - gitarzysta i wokalista tego pierwszego, John Baizley, wykonał dla BLACK TUSK kilka okładek płyt, a po drugie - wiadomo, że wszystkie trzy kapele pochodzą z Savannah w stanie Georgia i grają sludge. Małe, sludge'owe Bay Area, aż chciałoby się przez chwilkę napisać, choć warto zaznaczyć, że o ile BARONESS czy KYLESA poczynają sobie do woli z rozwiązaniami progresywnymi, o tyle muzykę BLACK TUSK podpiąłbym prędzej pod to, co w swoich salach prób wyprawiają takie grupy jak UNEARTHLY TRANCE czy THE DEADISTS, czyli pod sludge w formie czystszej. Na najnowszą płytę powstałej siedem lat temu formacji trafiły utwory o dokładnie takim charakterze, w których ciężkie, masywne, walcowate riffy dostają kopniaka punkowym glanem i tak rozpędzone mkną naprzód, zaliczając raczej krótkie przerwy w tym szaleńczym pędzie. Pierwszy utwór właściwy, "Bring Me Darkness", daje po garach z tak dzikim impetem, że ma się chwilowo wrażenie, iż za sekundę zwali się na nas jakiś pogujący tłum. Nie jest to przecież dziwne, bacząc na punkowe korzenie muzyków ("The Time Is Divine"), które w dorobku rasowego sludge metalowca często bywają czynnikiem dość istotnym. "Ender of All" brzmi nieco 'maidenowsko', z wyraźnym, heavy metalowym pierwiastkiem we wstępie i nawet jeśli słusznie przyznamy, że taki "Carved In Stone" nie wyróżnia się jakoś specjalnie spośród innych soundtracków do młynów pod sceną, to i tak przyznać wypada, że zamknięto w nim nieprzeciętny ładunek agresji. Jest więc sporo spontanu i nieskrępowanej, młodzieńczej energii, która tylko niekiedy chadza pod rękę z topornością, gdyż większość utworów na płycie po prostu płynie. Spora w tym zasługa pewnego marginesu, który Jonathan Athon (bas, wokal); James May (perkusja, wokal) i Andrew Fidler (gitara, wokal) zostawili sobie na rozwiązania z zakresu aranżowania utworów. Mamy to w instrumentalnym "Brewing the Storm", w którym cała płyta nabiera rozpędu. Trochę szmerów, zakłóceń i innych bajerów... cichutko, cichutko ... i wiadomo co się dzieje [śmiech]. Pałker spaja te wszystkie 'garażowe' riffy w jedną, trzymającą się kupy całość i czasem, jak w "Set the Dial To Your Doom" potrafi wykazać się sporą kreatywnością. Grupa sporo koncertuje i jakby na potwierdzenie powyższego, słychać w ich muzyce całkiem niezłe zgranie. "Set the Dial" nie jest, być może, albumem wypełnionym utworami, które chciałoby się wrzucać po kilka razy z rzędu, ani też przykładem najbardziej oryginalnego grania na świecie, ale pół godzinki z takim dobrze naoliwionym, klasycznym, acz nie wyzbytym wyobraźni sludge'em, zdecydowanie poprawia gospodarkę elektrolitową w moim organiźmie.

ocena:  7,5/ 10

www.myspace.com/blacktusk


www.facebook.com/BlackTusk


www.blacktuskterror.com


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót