| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HERRATIK

"Compromise Gone"

Battlegod Productions (CD 2011) 

Na przełomie XX i XXI wieku nazywali się ABORTUS, a ja pamiętam tę kapelę. Bardziej z okładki i nazwy niż muzyki, bo po "Judge Me Not" nie sięgałem wieki i nawet nie wiem gdzie ja tę płytę mam hehe. Z zakamarków mojej pamięci coś mi pobrzmiewa jakby thrash/death'owo, ale widocznie za mało, by przywołać tu jakieś konkretne skojarzenia. Po ABORTUS przyszedł na właściwie ten sam skład grający pod nowym szyldem, a obrali sobie na niego HERRATIK. "Compromise Gone" to drugi krążek powstały pod tą nazwą i coś mi zaczyna świtać, że od korzeni to oni się nie oddalili mocno. George "Gooch" Trajkovski, George Kozaroski (o, słowiańsko brzmiące nazwiska!), Mark White oraz nowy zawodnik w składzie - gitarzysta o ksywie Wader (Drew Horwood) wraz z gościnnie grającym na bębnach Alexem Kochem z MYSTIC CIRCLE nagrali nieco ponad pół godziny na pewno nie oszałamiająco błyskotliwego, ale na pewno energetycznego thrash metalu z death metalowymi ciągotami. Można by tu przywołać całkiem sporą ilość nazw kapel, z którymi kojarzy się ta muza, ale tak właściwie po co to robić? Są tutaj słyszalne wszystkie cechy obu przywoływanych stylistyk, z czego istotne są oczywiście riffy, a te od czasu do czasu mają zadatki na tak zwane rasowe smaganie, chociaż zdarza im się zlać w bezkształtną kupę i zupełnie niepotrzebne gmatwaniny. Niezłym punktem "Compromise Gone" są solówki - na ogół melodyjne, ale w pewnych miejscach chaotyczne i stylizowane na wczesny thrash. W tym momencie jestem zdziwiony, bo po tak doświadczonych grajkach można by się spodziewać trochę więcej poukładania i jako takich harmonii. Sekcja rytmiczna jest poprawna, jednak perkusiście zdarza się jakieś core'owe popukiwanie, co nijak nie pasuje do gitarowych leadów. Wokal jest taki sobie i wrzeszczy gdzieś na pograniczu death'owego growlu i thrash'owego skandowania. Tak sobie myślę ilu takich płyt już w życiu słuchałem i mógłbym tu wymieniać i wymieniać, ale tak jak niektóre riffy na tym materiale, tak te nazwy też już się przekształcają w jakąś bezimienną masę. Owszem, na wielu z tych krążków można znaleźć pewne wybitne momenty, ale na ciekawych przebłyskach nie polega przecież dobrze zbudowany album. No bo przecież to nie pornus, by skupiać się wyłącznie na 'momentach', prawda? haha.

ocena:  5/ 10

www.herratik.com


www.myspace.com/herratiktheband


www.battlegod-productions.com


autor: Diovis



<<<---powrót