| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DRUDKH

"Lebedynyj Szljak (The Swan Road)"

Season Of Mist Records (CD 2010) 

Recenzja tego materiału mogłaby się zamknąć w jednym zdaniu: jeśli podoba się Wam którekolwiek z wydawnictw DRUDKH, i to przypadnie z pewnością do gustu. Ale zakładam, że nie każdy jeszcze spotkał się z muzą tej ukraińskiej kapeli, więc apiać od nowa napiszę, że DRUDKH działa już od ładnych kilku lat, ma na koncie już 7 płyt, a opisywany "Lebedynyj Szljak" jest wznowieniem trzeciego krążka wydanego oryginalnie w 2005 roku. Niech nie zmylą nikogo anglojęzyczne tytuły utworów, bo teksty - w tym przypadku oparte na twórczości XIX-wiecznego poety Tarasa Szewczenki - są wyśpiewane i wyskrzeczane po ukraińsku. Taka na wskroś słowiańska jest również część muzyczna, oparta w dużej mierze na folkowej melodyce, sporej dozie monumentalizmu i melancholii, kilku klimatycznych momentach oraz nieco szybszych, już typowo black'owych fragmentach. Często to właśnie dźwięki dominują w tych utworach, a wokal milknie na dłuższą chwilę. Jeśli by doszukiwać się jakichkolwiek podobieństw, to na tej płycie DRUDKH, jak na innych pobrzmiewają w mniejszym lub większym stopniu echa NOKTURNAL MORTUM, BURZUM czy BATHORY, ale nie dotyczy to całości. To raczej kwestia podobnego budowania utworów, które nie zamykają się w trzech lub czterech minutach (za wyjątkiem instrumentalnych interludiów, a takie jest tutaj tylko jedno - "1648" na samym początku płyty), za to rozwijają się bez zbytniego pośpiechu. Niewątpliwym urozmaiceniem są tutaj melodyjne, prawie że heavy metalowe gitarowe solówki, które nadają muzyce Ukraińców dodatkowego patosu. Czasem panowie zapominają się i stanowczo przyśpieszają, czego - z tego co pamiętam - nie było na pierwszych dwóch albumach. Przynajmniej w takiej dawce. Wyjątkiem od epicko - folkowo - black'owej formuły i chyba najbardziej ukraińskim akcentem na tym albumie jest utwór z numerem 7. "Song of Sich Destruction" to nieco rzewna pieśń nagrana w odległej przeszłości przez nieznanego ukraińskiego barda. Niektórych zapewne zniesmaczy, ale jest jak najbardziej w temacie, choć z pagan black metalem ma tyle wspólnego, co nic. Czy powyższy opis wystarczy, by każdy z czytelników bądź każda z czytelniczek sięgnęła po tę muzę - tego nie wiem. Ale o tym, że to nienajgorsza płyta mogę zaświadczyć osobiście.

ocena:  7/ 10

www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót