| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FEAR FACTORY

"Mechanize"

AFM Records & Candlelight Records USA (CD 2010) 

Jedno, czego nie można na pewno odmówić FEAR FACTORY - potrafią zadbać o to, aby potencjalny odbiorca nie mógł nie chcieć kupić nowego krążka "Mechanize", wydanego przez Candlelight Records. Po 5-letniej absencji powstaje nowa płyta, a w moje ręce trafia kolekcjonerskie wydanie, zapakowane w czarną "skrzynkę na narzędzia", która oprócz samego albumu (digipack) skrywa w zanadrzu, jak przystało na FF, narzędzia godne prawdziwego mechanika (oczywiście czarne i zaopatrzone w logo zespołu), naszywkę, poster, mega czarny ręcznik oraz certyfikat. Mając na uwadze, że po "Transgression", która pokutowała i straszyła na muzycznym rynku Fabryka zamknęła swoje wrota, mogliśmy spodziewać się, że personalne nieporozumienia na dobre rozwiązały zespół. Próby aklimatyzacji w innych kapelach nie zdały egzaminu i myślę, że po prostu FF potrzebowało siebie w nieco zmodyfikowanym składzie, ale znowu pod rodzimym szyldem i z Genem Hoglanem ruszyło do pracy nad albumem, który miał pokazać, że spółka Cezares & Burton C. Bell znowu prosperuje na industrialowo-metalowym rynku. Album niepokoi klimatycznym intro, a od pierwszego numeru słychać ,że "El Presidente" is back !!!! Znowu słychać na płycie gęste opary death metalowych, zwalistych i rwanych riffów, które z precyzją lasera tną moje bębenki słuchowe i czekają na moją emocjonalną destrukcję . Burton miażdży pełnym spectrum - od growlu aż po czyste, melodyjne sekwencje vocalne. Ciężkie depnięcie Hoglana w bębny jest atutem i chyba bardziej mi odpowiada, niż nieco zachowawczy styl Herrery. Cała "Mechanize" jest obliczona na to, by sponiewierać i przygnieść mega industrialowym ciężarem, ale pomyślana tak, by w stalowo-thrash'owych wstawkach słuchający mógł złapać nieco oddechu i mieć siłę, by dobrnąć do końca. "Mechanize" nie jest odkrywcza, mogę śmiało powiedzieć, że podobieństwo do "Demanufacture" jest znaczące, a album sam w sobie... wtórny - ale czy to jest złe? Myślę, że jeśli wykorzystuje się stojące na wysokim poziomie, sprawdzone rozwiązania, daje to mega silną pozycję wyjściową do dalszej pracy. Najbardziej zróżnicowany, złożony jest zimny "Christploitation", wplątujący nas w cybernetyczny świat. Lekki ukłon w stronę epic-industry wykonuje "Designing the Enemy" - chyba najbardziej przestrzenny na płycie :). Jedynie ostatni, "Final Exit" mi osobiście nie odpowiada, ale rzecz upodobań własnych odkładam w tym wypadku na bok :). "Mechanize" to odhumanizowany industrial-metal, który wabi do siebie specyficznym smaczkiem, stylem... i już jesteśmy zgubieni... toniemy w oparach fabrycznego smaru, ogłuszeni hukiem pracujących tępo maszyn i odgłosem spadających narzędzi - robotnicy usmarowani "muzycznym towotem", lepcy od katorżniczego wysiłku. Ciężkie, silne i agresywne brzmienie, plus przemysłowy szlif... to jest to!!! Taka atmosfera jest wynikiem sporej dawki sampli, które "malują" ten industrial klimat i windują go do bardzo wysokiego pułapu wytrzymałości ludzkiego ucha. Jedyne wrażenie, jakie mam po przesłuchaniu "Mechanize", dominujące nad innymi w sposób decydujący - ta płyta jest jak stół operacyjny, na którym "neurochirurdzy" z FEAR FACTORY, przy pomocy swoich audio instrumentów dokonują swoistej lobotomii na otwartym mózgu odbiorcy:) ). Jestem pacjentem!!!! przeżyłam... warto było :))

ocena:  9,5/ 10

www.fearfactorymusic.com


www.myspace.com/fearfactory


www.afm-records.de


autor: Luna



<<<---powrót